W trakcie ataku 15-latek, który śmiertelnie ranił nożem woźną i zranił dwie inne osoby, miał na kasku kamerę. — Film, który został nagrany w trakcie tego zdarzenia, jest porażający — powiedział gen. insp. Marek Boroń. — W pewnym momencie [nastolatek — red.] uświadamia sobie, co zrobił. I widzimy w nim również dziecko pogubione, opuszczone, które potrzebuje realnej pomocy — ujawnił później szef policji.
−— Komunikujemy się z zarządcami, z dyrektorami tych szkół. Zwracamy szczególną uwagę na osoby przebywające w bezpośrednim sąsiedztwie placówek oświatowych, których zachowanie może wykazywać na potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa uczniów, nauczycieli oraz pracowników szkoły — powiedział.
−Szef polskiej policji podkreślił, że realne ataki w szkołach miały miejsce w Ostrołęce i powiecie Wyszkowskim. W powiecie sierpeckim udało się udaremnić atak. Natomiast zdarzeń w sieci było o wiele więcej. Wskazał, że były przypadki, w których dzięki informacjom zarówno od nauczycieli, jak i od samych nastolatków zabezpieczono niebezpieczne narzędzia.
−Dopytywany o odpowiedzialność zatrzymywanych nastolatków w związku z groźbami w sieci, odparł, że "mówimy o groźbach karalnych". — To są głównie dzieci, więc odpowiedzialność przed sądem rodzinnym. To są rzeczywiście głupie żarty. Dlatego chcemy edukować, by była świadomość tych młodych osób, żeby nie popadały w skrajną sytuację, związaną z odpowiedzialnością karną. Więc edukujmy tę młodzież. Ona potrzebuje naszej pomocy, bo bez kontroli w tej sieci funkcjonuje — stwierdził szef policji.
+Wieczorem w rozmowie z TVN24 szef policji ujawnił więcej szczegółów dotyczących nagrania. — Widziałem ten film. Ten film jest drastyczny. Drastyczny z dwóch powodów — stwierdził.
+— Po pierwsze, na tym filmie widać, jak ten młody chłopiec przygotowuje się do tego czynu. Jak jest nabuzowany. I w momencie, kiedy wchodzi do tej szkoły, jak zadaje ciosy, jak reaguje, i [po drugie — red.] w pewnym momencie uświadamia sobie, co zrobił. I widzimy w nim również dziecko pogubione, opuszczone, które potrzebuje realnej pomocy — powiedział Marek Boroń.