← Możliwy zamach na premiera i szefa MON
Zero · ciche edycje po publikacji · zero.pl ↗

Groźby wobec premiera i szefa MON. Dobrzyński ujawnia, skąd dotarł sygnał

1 zmiana po publikacji w ciągu 51 min: 1 akapit zmieniony, 4 dopisane.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 11.10 o 15:10). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

11.10 14:55 11.10 17:50
treść i dopisania 16:00
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. 11.10
    1 akapit zmieniony · 4 akapity dopisane
    Treść

    ±Podczas briefingu prasowego po spotkaniu Jacek Dobrzyński podkreślił, że służby „śmiertelnie poważnie” traktują informacje o możliwym zamachu. – Wiem, że na wielu antenach wielu pseudoekspertów wypowiada się dzisiaj z niedowierzaniem: „dlaczego o tym poinformowaliśmy”. Dlatego że sprawa, podkreślam, jest śmiertelnie poważana poważna – powiedział rzecznik.

    +– Niepokoi mnie, że ta informacja została upubliczniona – tak doniesienia o możliwym zamachu na najważniejsze osoby w państwie skomentował w niedzielę w Polsat News były policjant Dariusz Loranty. Wyraził nadzieję, że nie jest to „informacja napisana przez jakiegoś leciwego emeryta, targanego politycznymi narracjami”. – Mam skromną nadzieję, że to jest zweryfikowana informacja – dodał.

    +– Zazwyczaj dowiadywaliśmy się o tym dopiero wtedy, kiedy sprawca był zatrzymany – zgodził się z nim obecny w studiu były rzecznik Policji Mariusz Sokołowski.

    +„Nie wiem kiedy groźby związane z zamachem na premiera trafiły do służb, ale nie powinien w takiej sytuacji Donald Tusk spacerować po mieście” – pisał w niedzielę na X dziennikarz Bartek Godusławski.

    +Jak relacjonował, spotkałem premiera rano podczas spaceru ul. Belwederską do swojej kancelarii. „Ośmioro być może dziesięcioro funkcjonariuszy SOP mu towarzyszyło plus rzecznik rządu, przebiegłem w odległości metra od szefa rządu, nikt mnie nie zatrzymał” – dodał.