±Po czterech latach przerwy Wisła Kraków wróciła na Łazienkowską, by powalczyć o ligowe punkty. W Co oczywiste, w starciu z Legią nie jako beniaminek nie mogła być stawiana w roli faworyta. Tym bardziej, że została pozbawiona wsparcia swoich kibiców (zamknięty w niejasnych okolicznościach sektor gości).
±Niespodzianki nie było. Warszawianie wygrali 2:0, zdobywając po golu w każdej połowie. połowie, otwiera się w nowym oknie. Czy jednak końcowy rezultat byłby dokładnie taki, gdyby lepszą dyspozycję dnia zaprezentował arbiter Damian Sylwestrzak?
±Boss krakowskiego klubu zwrócił też uwagę na żenujący jego zdaniem poziom komentarzu komentarza w trakcie transmisji telewizyjnej. Brak powtórek. I głębszej analizy spornych sytuacji.
±"Czyli w sumie, prawie wszystko czego się spodziewaliśmy jadąc do Warszawy. Oprócz tego nie byliśmy sobą w dzisiejszym spotkaniu. W piłce nożnej decydują szczegóły, które albo dodają wiatru w żagle drużyny lub podcinają skrzydła" - zakończył, zakończył Królewski, kierując podziękowania do kibiców, którzy mimo zamkniętego sektora gości na Legii pojawili się w stolicy.
±Po ok. 20 minutach Królewski zamieścił na platformie X kolejny post.
±"W Lidze+ Extra potwierdzono: pierwsza bramka nie powinna zostać uznana dla LW - z dwóch powodów, a Wiśle Kraków dodatkowo należał się rzut karny. Tak się wypacza mecze, drodzy Państwo - i to wszystko w 24 minuty. Pan sędzia powinien odpocząć, koledzy na VAR-ze też. Najlepiej od zawodu na dłużej" - skwitował prezes sternik "Białej Gwiazdy".