±Prowadzący Marcin Fijołek zasugerował, stwierdził, że gdyby podobnego zbliżenia z Putnem dopuścił się kanclerz Niemiec czy prezydent Francji, to krytyka ze strony Pałacu Prezydenckiego byłaby znacznie bardziej zdecydowana niż ma to miejsce wobec Donalda Trumpa. - Powiedzmy sobie wprost, może nie chcemy drażnić Waszyngtonu dzisiaj przesadną krytyką - zasugerował dziennikarz.
+WIDEO: Marcin Przydacz w "Graffiti"