±W piątek Michał Kołodziejczyk Kołodziejczak był pytany o sprawę w Sejmie. Odmówił wówczas odniesienia do szczegółów sprawy, jednak wersję obu kobiet określił jako "pomówienia". Tego samego dnia szef klubu Koalicji Obywatelskiej przekazał, że Kołodziejczak ze skutkiem natychmiastowym został zawieszony w prawach członka klubu. Dodał, że KO oczekuje weryfikacji doniesień medialnych przez właściwe służby.
±Pierwsza z kobiet, która rozmawiała z Kanałem Zero, opisała jej znajomość z politykiem jako intymną. Twierdzi, że Kołodziejczyk Kołodziejczak miał być początkowo troskliwy, jednak z czasem jej zachowanie miało się zmieniać. Kobieta opowiadała o wybuchach złości, wyzwiskach oraz sytuacjach, w których obawiała się o swoje bezpieczeństwo.
±Przytoczyła spotkanie, podczas którego Kołodziejczyk Kołodziejczak miał wyjąć pewien narkotyk i powiedzieć, że to kokaina. Według relacji kobiety były minister rolnictwa sam zażył znaczną ilość, a następnie wielokrotnie namawiał ją do tego samego.
±Mimo odmowy miała ostatecznie zażyć substancję, po czym poczuła się bardzo źle. Zaczęła obawiać się o własne życie. Leżała na podłodze mówiąc do polityka: "Michał, ja umieram". Kołodziejczyk Kołodziejczak miał zapewniać ją, że nic jej nie grozi, a sytuacja powtórzyła się kilka tygodni później. Rozmówczyni oskarża także polityka o przemoc fizyczną.
±Druga z kobiet, która pracowała z nim w Agrounii, formułuje podobne zarzuty. Twierdzi, że polityk wielokrotnie ją poniżał, obrażał i reagował agresywnie. Opisała sytuację, podczas której Kołodziejczyk Kołodziejczak miał rzucić w jej kierunku puszką. Gdy zaprotestowała, miał chwycić nóż i odpowiedzieć: "Gdybym chciał, to bym trafił".