+Wśród kluczowych osób dla sprawy Pegasusa wiceszef komisji Tomasz Trela (Lewica) wymienił byłego szefa MS Zbigniewa Ziobrę, byłego szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, byłego wiceszefa MS Michała Wosia oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
+Jak mówił Trela, raport wskazuje, że Ziobro miał być inicjatorem zakupu systemu Pegasus i sam zadeklarował finansowanie zakupu ze środków Funduszu Sprawiedliwości. Dodał, że Kamiński miał być politycznym organizatorem zakupu systemu i nadzorował formalne wdrożenie systemu w CBA.Według Treli, Woś miał odpowiadać za techniczną i urzędniczą stronę przekazania środków na zakup programu, z kolei Kaczyński miał wiedzieć o sprawie jeszcze przed finalizacją transakcji.
+Zdaniem posła Lewicy, „najbardziej bulwersujący” w tej sprawie jest mechanizm sfinansowania zakupu Pegasusa. Finansowanie zakupu ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego ustawowym celem jest pomoc ofiarom przestępstw, było całkowicie nielegalne. Aby ukryć ten fakt, urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości dopuścili się celowej dezinformacji. Wprowadzono w błąd wiceminister finansów, zatajając przed nią rzeczywisty cel przesunięcia 25 mln zł w planie finansowym Funduszu Sprawiedliwości - zauważył.
+Według Treli, raport wskazuje, iż sprzeciw lub poważne obawy dot. zakupu i wykorzystania Pegasusa zgłaszały w 2017 r. „wszystkie kluczowe instytucje”, m.in. Komenda Główna Policji, ABW, Służba Kontrwywiadu Wojskowego czy częściowo CBA.
+Wiceszefowa komisji Joanna Kluzik-Rostkowska (KO) rozwijając kolejny rozdział raportu powiedziała, że pomimo początkowego sprzeciwu wymienionych służb i braku wymaganej akredytacji, zdecydowały się one jednak na użytkowanie Pegasusa. Jak mówiła, szefowie m.in. ABW i SKW „mieli ufać CBA w tym, że ten system jest bezpieczny”, przez co -podkreśliła - także ponoszą odpowiedzialność za posługiwanie się narzędziem, które „nie było bezpieczne”.
+Poseł z komisji Witold Zembaczyński (KO) wyjaśnił - na podstawie zabezpieczonej korespondencji mailowej między CBA, polską spółką pośredniczą i izraelskim producentem - jak technicznie doszło do zakupu programu. Podkreślił, że pośpiech był „czerwoną nicią” podczas zakupu Pegasusa.Według Zembaczyńskiego, jednym z najważniejszych wątków raportu jest to, że polskie służby miały mieć pełną świadomość, iż kupowały system, który ma ograniczenia terytorialne, m.in. Pegasus nie zadziałałby w Rosji, choć władza argumentowała zakup programu chęcią ścigania przestępczości i terroryzmu z tego kraju.
+Rosja, Izrael, Korea Północna, Chiny i Iran były na liście krajów zakazanych. Polskie służby specjalne nie posiadały pełnej autonomii w doborze celów operacyjnych, a możliwości inwigilacyjne polskiego państwa były pośrednio uzależnione od warunków licencyjnych i polityki bezpieczeństwa rządu w Tel Awiwie - podkreślił Zembaczyński.
+Poseł Patryk Jaskulski (KO) omówił rozdział raportu poświęcony modelu sądowej kontroli operacyjnej. Jak zaznaczył, politycy PiS i szefowie służb wielokrotnie podkreślali, iż „wszystko (ws. Pegasusa) odbywało się za zgodą sądu”. Jak mówił, po analizie dokumentów czy przesłuchaniach sędziów, komisja ustaliła, że zdecydowana większość wniosków o kontrolę operacyjną składanych przez służby trafiała do jednego sądu - Sądu Okręgowego w Warszawie, przy czym „sędziowie podejmowali decyzje przy bardzo ograniczonym dostępie do informacji”.
+Zaufanie sędziów zostało właśnie wykorzystane przez służby. Sędziowie wyrażali zgodę na kontrolę operacyjną, ale (...) nie znali rzeczywistych możliwości stosowanego narzędzia. (...) Kontrola sądowa miała charakter głównie formalny, a nie rzeczywiście gwarancyjny, dlatego w konsekwencji była iluzoryczna - dodał Jaskulski.
+Zembaczyński poinformował, że raport zawiera także rozdział dot. systemu Hermes, który stanowił „element szerszego problemu stosowania przez państwo PiS narzędzi informatycznych o charakterze analityczno-operacyjnym zakupionych i wykorzystywanych w sposób nieprzejrzysty”.Podkreślił, że komisja opiera tę ocenę na tym, że dostawcą Hermesa i Pegasusa była ta sama firma, co do obu systemów były wątpliwości ws. kontroli, a także w stosowaniu obu programów komisja widzi ryzyko przekroczenia uprawnień przez organy państwa.
+Posłowie z komisji przypomnieli również o złożeniu zawiadomień do prokuratury m.in. wobec byłych szef służb: CBA, ABW i SKW oraz wobec polityków, takich jak Zbigniew Ziobro i Michał Woś. Podsumowując prace komisji, Magdalena Sroka poinformowała, że od 2,5 roku komisja działała na materiałach jawnych i niejawnych do klauzuli „ściśle tajne”, z czego z materiałami tajnymi nie zapoznawał się członek komisji, poseł Konfederacji Przemysław Wipler. Przekazała, że po przeprowadzeniu poszerzonego postępowania sprawdzającego wobec Wiplera ABW odmówiła wydania mu poświadczenia bezpieczeństwa, tym samym poseł nie miał dostępu do informacji ściśle tajnych.
+Część niejawną raportu posłowie komisji będą omawiać podczas oddzielnego — niejawnego posiedzenia w poniedziałek, po którym będą mogli zgłaszać poprawki. Następnie komisja ma przyjąć raport, a po wyznaczeniu przez marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego terminu, dokument zostanie przedstawiony posłom podczas posiedzenia Sejmu w formule jawnej i niejawnej.
+Sejm powołał komisję śledczą ds. Pegasusa 17 stycznia 2024 roku. Jej celem było zbadanie legalności, prawidłowości i celowości czynności operacyjno-rozpoznawczych podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. - tj. w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości.
+Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz. Według przekazanych dotąd informacji m.in. przez NIK Pegasusa zakupiono jesienią 2017 r. dla CBA ze środków w zasadniczej części (25 mln zł) z Funduszu Sprawiedliwości.Śledztwo dotyczące podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku ze stosowaniem oprogramowania Pegasus zostało wszczęte w marcu 2024 roku.
+Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów.
+Jak ustaliło kanadyjskie Citizen Lab, Pegasusem inwigilowano polityków ówczesnej opozycji. Jedną z pierwszych osób, o których poinformowano, był Krzysztof Brejza, wówczas poseł KO zaangażowany w kampanię wyborczą swojej partii w 2019 r.