— Nie wiem, po co to było — tak gen. Mirosław Gawor, który dwukrotnie był szefem BOR, komentuje w Onecie fakt, że po tym, jak służby poinformowały o planowanym zamachu na premiera i wicepremiera, Donald Tusk poszedł do Kancelarii Premiera pieszo. — Osoba chroniona ma nie tylko przywileje związane ze stanowiskiem, ale i obowiązki — dodaje.
−O samym komunikacie dotyczącym zagrożenia mówi: — Uważam, że w publicznym podaniu tej informacji jest jakieś drugie dno, nie chcę precyzować, jakie. Z punktu widzenia służb, które mają takim zagrożeniom zapobiegać, ta informacja raczej robotę utrudniła niż ułatwiła — dodaje były szef BOR.