±Bliscy pana Andrzeja nie mogą pododzić pogodzić się z jego śmiercią. Mężczyzna przez niemal 40 lat pracował w pogotowiu ratunkowym jako kierowca i ratownik medyczny. W swojej pracy pomagał osobom poszkodowanym w wypadkach i ludziom, których życie było zagrożone. Tym razem sam stał się ofiarą tragicznego zdarzenia.
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Treść
- Lead
270 km/h, tragiczne zderzenie na S10 i człowiek, który przez blisko 40 lat ratował innych.
Śmierć Andrzeja wstrząsnęła jego rodziną. –- Obaj zasługują na dożywocie – mówi w rozmowie z "Faktem" siostramężczyzny...ofiary, wskazując zarówno na kierowcę BMW, jak i jego...Treść±Do tragedii doszło 6 października na drodze ekspresowej S10 w okolicach Kobylanki w województwie zachodniopomorskim. Pan Andrzej wracał z żoną z wizyty u lekarza w Szczecinie. W pewnym momencie w tył ich Toyoty uderzyło BMW, którym kierował 43-letni Adrian K..
±
Dla bliskichBliscy pana Andrzejato ogromny cios.nie mogą pododzić się z jego śmiercią. Mężczyzna przez niemal 40 lat pracował w pogotowiu ratunkowym jako kierowca i ratownik medyczny. W swojej pracy pomagał osobom poszkodowanym w wypadkach i ludziom, których życie było zagrożone. Tym razem sam stał się ofiarą tragicznego zdarzenia.+- Kierowca BMW był osobą niekaraną. Natomiast pasażer BMW był w przeszłości karany, ale nie było to przestępstwo związane z ruchem drogowym - mówiła w rozmowie z o2.pl prok. Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.