±Przypomnijmy, ciała czteroosobowej rodziny odkryto we wtorek (13 października) rano na os. Pod Dalnią w Kielcach. Sąsiadka powiadomiła służby, gdy zobaczyła martwego Andrzeja K. na balkonie. Wisiał na smyczy od psa. Gdy policja przybyła na miejsce, w mieszkaniu znalazła ciała pozostałych członków rodziny. Wszyscy mieli widoczne obrażenia. Prokuratura zakłada, że to Andrzej K. (55 l.) odebrał życie żonie, synom, a następnie targnął się na własne. Ocalił jedynie psa — ukochaną Lunę. Diunę.
±— Mówił mi, że przygarnął Lunę Diunę jakiś czas temu. Kochał tego psiaka, to było widać. Ponoć tylko jemu ocalił życie. Nie wiem, co się mu w głowie porobiło, nie wiem, czy miał drugą twarz, czy choroba zawładnęła jego głową. Mam ciarki, jak o tym mówię — dodaje poruszona znajoma rodziny.