±W tym kontekście Bogucki wskazał na kandydaturę Macieja Berka, który wcześniej pełnił funkcję ministra w rządzie Donalda Tuska. Jak wyjaśnił, przekonywał prezydencki minister, prezydent chciał ustalić, czy Berek spełnia wymagania niezbędne do objęcia stanowiska sędziego TK. W tej sprawie Kancelaria Prezydenta skierowała do Sejmu dwa pisma.
±- Nie po to, żeby kontrolować polski parlament, tylko po to, żeby wyjaśnić tę procedurę - przekonywał podkreślił Bogucki. Dodał, że prezydent, jako strażnik konstytucji, musi mieć pewność, iż osoba składająca przed nim ślubowanie rzeczywiście może sprawować funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
±Na poparcie swoich argumentów przywołał wypowiedzi przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Pawła Śliza oraz szefa Kancelarii Sejmu Marka Siwca. Jak relacjonował, pierwszy z nich przekonywał, że wymagania formalne wobec kandydatów zostały wcześniej zweryfikowane przez służby sejmowe i marszałka Sejmu. Z kolei Siwiec wskazywał, że to komisja ocenia, czy kandydat spełnia wymagane kryteria.
±- Koniec końców nie dokonał tego nikt - ocenił stwierdził Bogucki. Dodał, że Jak dodał, gdyby istniały dokumenty jednoznacznie potwierdzające wymagany staż pracy byłego ministra w rządzie Donalda Tuska, Tuska zostałyby już przedstawione opinii publicznej. Tymczasem, jak zaznaczył, nie udostępnili ich ani przedstawiciele Sejmu, ani marszałek Włodzimierz Czarzasty, ani rząd, ani sam Maciej Berek.
−- Możemy się domyślać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością (...), że takiej weryfikacji (...) nie przeprowadził nikt - stwierdził, dodając, że Kancelaria Prezydenta do tej pory nie otrzymała odpowiedzi od marszałka Sejmu.
−Jak wskazał, przewodniczący sejmowej komisji twierdził, że weryfikacją kandydatów zajmują się służby marszałka Sejmu, podczas gdy szef Kancelarii Sejmu przekonywał, że należy to do kompetencji komisji.
+W tym kontekście Bogucki wskazał na kandydaturę Macieja Berka, który wcześniej pełnił funkcję ministra w rządzie Donalda Tuska.
+Na poparcie swoich argumentów przywołał wypowiedzi przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Pawła Śliza oraz szefa Kancelarii Sejmu Marka Siwca.
+Sam Berek, jeszcze przed wybraniem go na sędziego TK, opublikował w mediach społecznościowych zaświadczenie Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych, zgodnie z którym uchwałą z 2002 r. został wpisany na listę radców prawnych i od dnia ślubowania do chwili obecnej ma uprawnienia do wykonywania zawodu. W dokumencie wskazano też, że Berek zgłosił w ewidencji wykonywanie zawodu radcy prawnego w okresie od 1 stycznia 2006 r. do 31 lipca 2009 r. oraz od 1 sierpnia 2012 r. do chwili obecnej.
+Szef rządu w opublikowanym na platformie X nagraniu podkreślił, że "próba zablokowania prawidłowo wybranych sędziów przez uzurpatorów, awantury i burdy", przypominają "bardzo dobitnie", o co walczył trzy lata temu.
+- To trzy lata temu polscy wyborcy zdecydowali, aby odsunąć od władzy tych, którzy łamali konstytucję, łamali prawo, prześladowali obywateli z naruszeniem norm prawnych, etycznych i moralnych - dodał premier.
+Podkreślił, że jego rząd od pierwszych dni próbował "przywrócić prawny ład i praworządność w Polsce". Zapewnił przy tym, że "krok po kroku" będzie to stanowczo dalej robić.
+Jak zaznaczył, kolejnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego "wybrano zgodnie z prawem, zgodnie z konstytucją i z dobrym obyczajem", a prezydent Karol Nawrocki "odmawia przyjęcia od nich ślubowania, zawiesza sam siebie, abdykuje z obowiązków, które nakłada na niego konstytucja".
+W ocenie Donalda Tuska "państwo polskie zbyt długo działa bez prawidłowo wybranego Trybunału Konstytucyjnego" i dlatego - jak zapowiedział - z mocy prawa, ale także w poczuciu głębokiego takiego oczywistego interesu narodowego i interesu państwa, jego rząd będzie przywracać ład prawny i ład konstytucyjny - dostępnymi państwu metodami.
+- Nikt nie jest zainteresowany, aby dochodziło do scen, do agresji między Polakami, ale nie ulega wątpliwości, że państwo jest od tego, aby wszyscy respektowali prawo i konstytucję - powiedział Tusk. Podkreślił, że "nikt w Polsce - nawet prezydent, nie ma prawa, aby narażać interes obywateli, interes państwa na szwank i na ryzyko".
+Jego zdaniem takie działanie to "absolutny brak odpowiedzialności za własną ojczyznę", a rolą państwa, służb państwowych i premiera "jest utrzymanie ładu prawnego porządku i przywracanie praworządności". I będziemy to konsekwentnie, bez niepotrzebnych gestów, bez dramatów (...) przeprowadzać - zapewnił.
+Odnosząc się do wydarzeń przed siedzibą TK, zapewnił, że policja, prokuratura i pozostałe służby będą działać spokojnie i konsekwentnie, aby przywrócić porządek. - Podejmą kroki, aby przywrócić spokój i aby praworządność znowu stała się naszą polską codziennością. A nowo wybrani sędziowie będą mogli liczyć na ochronę ze strony państwa i będą mogli przystąpić niedługo do regularnej pracy w Trybunale Konstytucyjnym - dodał.
+Po ślubowaniu Berek zapewnił w imieniu swoim i - jak mówił - wszystkich sędziów TK, a w szczególności tych obecnych na środowej uroczystości - że zrobią wszystko, żeby wartości, o których mówi rota ślubowania, "ziszczały się każdego dnia w funkcjonowaniu Trybunału Konstytucyjnego".
+Po wyjściu z Sejmu Berek skierował się do położonych w sąsiedztwie Sejmu biur kancelarii prezydenta. Po wyjściu powiedział dziennikarzom, że "złożył ślubowanie sędziego TK w formie prawnie dopuszczalnej i takiej, która faktycznie była możliwa do zrealizowania".
+- Moje ślubowanie jest adresowane, kierowane do Prezydenta RP, a jego zorganizowanie w przestrzeni Sejmu wynika z uprzejmości marszałka Sejmu, w sytuacji, w której od dnia mojego wyboru, w którym powinna się rozpocząć moja kadencja, jako sędziego TK upływają kolejne tygodnie, a ja nie otrzymałem żadnej odpowiedzi ze strony prezydenta na pismo, które zostało do niego skierowane - powiedział Berek.
+Jak przekazał, "złożył na piśmie, z podpisem notarialnie poświadczonym, ślubowanie o takim tekście, którego ustawa od niego wymaga". - Niezłożenie ślubowania przez sędziego TK, potraktowane jako odmowa jego złożenia, z mocy prawa oznacza zrzeczenie się urzędu - mówił.
+Berek ocenił, że czas, który odczekał między datą wyboru a złożeniem ślubowania, "był właściwy i adekwatny do tego, żeby tę uroczystość można było przeprowadzić".