±To nie pierwsze podejście Hołowni do ucieczki "ucieczki" z Wiejskiej. Już przed rokiem, gdy znalazł się na politycznym marginesie – stracił przewodnictwo w partii i fotel marszałka Sejmu, zadowalając się funkcją wicemarszałka – bez powodzenia startował w konkursie na wysokiego komisarza ONZ ds. uchodźców. Po przegranej fotel w Watykanie stał się naturalnym kierunkiem na "honorową ewakuację".
±Dla rządu Donalda Tuska – jak podkreśla "Newsweek" – taki scenariusz miałby być jednak wyjątkowo wygodny. Hołownia uchodzi w obozie władzy za partnera chwiejnego i trudnego we współpracy, a w twardym elektoracie Koalicji Obywatelskiej budzi ogromną niechęć. Ponadto posłowie Polski 2050 coraz wyraźniej spoglądają w stronę KO, licząc na start z jej list w wyborach parlamentarnych w 2027 r. Odesłanie Hołowni do Rzymu ułatwiłoby więc uporządkowanie relacji w koalicji.
±Drugą kwestią jest zgoda samego Nawrockiego. Głowa państwa – jak zaznacza "Newsweek" – ma wobec Hołowni pewien dług wdzięczności – to on jako ówczesny marszałek Sejmu doprowadził do zaprzysiężenia prezydenta, ignorując naciski części KO i komentatorów żądających zablokowania procedury z powodu nieprawidłowości przy liczeniu głosów. Czy to wystarczy, by Nawrocki złożył podpis pod watykańską nominacją? Urzędnicy z Pałacu Prezydenckiego nabierają wody w usta.
±Niespełna tydzień temu na swoim prywatnym profilu na Facebooku polityk ostro skrytykował wicemarszałkinię Senatu Magdalenę Biejat za poparcie tzw. "abortomatu" abortomatu w Warszawie, pisząc, że "nie mieści mu się to w głowie" i że hasła w stylu "aborcja jest OK" to dla Polaków "too much".