Marta ma 35 lat i nudzi ją all inclusive. Tak wygląda nowy luksus
± Ale to się zmienia — o czym coraz głośniej mówią choćby milenialsi. Należąca do tego pokolenia Marta wyznaje, że cenniejszy od kolejnych osiągnięć jest dla niej brak zmartwień — o zdrowie bliskich, o pracę. O to, co będzie jutro.
± — Dla mnie luksusem jest dzień, w którym nikt niczego ode mnie nie chce — wzrusza ramionami 35-latka. 35-letnia Marta. Na co dzień pracuje w korporacji na średnim szczeblu. Mieszka sama na niecałych 30 m kw. na obrzeżach jednego z największych polskich miast. — Kredyt już mam spłacony, więc nie muszę się martwić o wariującą wysokość rat. To dla większości ludzi z mojego pokolenia ogromny luksus — dodaje. Czuje ulgę, że w tej kwestii odstaje od innych. Ciężko na to pracowała, tak ona, jak i jej rodzice, którzy zaoferowali pomoc i wkład własny.
± Marta Mówi, że może pozwolić sobie na krótkie zagraniczne wakacje dwa razy do roku. Lata tanimi liniami. Zamiast kilkugwiazdkowych hoteli, wybiera miejsca z racjonalnymi cenami. — Absolutnie nie all inclusive — zarzeka się. — Niepotrzebne mi basen z leżakami i szwedzki stół, to dla mnie symbole nudy.lo nudy.
+ Ale to się zmienia — o czym coraz głośniej mówią choćby milenialsi. Dla tego pokolenia luksusem jest przerwa od tego biegu.
+ — Nie musimy nieustannie wnosić do życia nowych wartości, ulepszać go i rozwijać — przekonuje Tomasz Stawiszyński, filozof, eseista, pisarz. I zdradza, co jest dziś prawdziwym "aktem oporu" wzgędem kultu pragmatyczności i zawrotnego tempa.