Sprawca ataku na młode Ukrainki w Bielsku-Białej zatrzymany. „Niech to będzie przestroga”
− Oświadczenie w sprawie wydał także miejski przewoźnik, bo zatrzymany to pracownik miejskiej spółki.
− „W toku prowadzonych wyjaśnień ustalono tożsamość osoby, która dopuściła się agresywnego zachowania. Okazało się, że jest to pracownik spółki zatrudniony na stanowisku kierowcy, od dłuższego czasu przebywający na zwolnieniu lekarskim. Wobec pracownika zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe, w tym zastosowane środki dyscyplinujące przewidziane przepisami prawa pracy” - informuje MZK.
− „Spółka stanowczo potępia wszelkie przejawy agresji, przemocy oraz dyskryminacji, w tym zachowania motywowane uprzedzeniami wobec innych osób. Tego rodzaju postawy nie powinny mieć miejsca w przestrzeni publicznej i nie będą akceptowane przez spółkę. Niezależnie od działań prowadzonych przez policję, spółka złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa” - brzmi stanowisko.
+ Żywiecka prokuratura rejonowa nadzoruje wszczęte w poniedziałek dochodzenie. Rzecznik bielskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Moś-Brachowska poinformowała, że śledczy badają sprawę pod kątem znieważenia dziewcząt z uwagi na ich przynależność narodową. Chodzi o przestępstwo z art. 257 Kodeksu karnego. Można za to trafić do więzienia na 3 lata.
+ Po ujawnieniu sprawy w sieci zajął się nią także komunalny przewoźnik – bielski Miejski Zakład Komunikacyjny. „W toku prowadzonych wyjaśnień ustalono (…), że sprawcą jest pracownik spółki zatrudniony na stanowisku kierowcy, od dłuższego czasu przebywający na zwolnieniu lekarskim. Z głębokim ubolewaniem przyjęliśmy tę informację. Nie ma i nie będzie naszej zgody na jakiekolwiek przejawy agresji, przemocy czy dyskryminacji. W związku z tym podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z tym pracownikiem” – brzmi oświadczenie MZK.
+ Przewoźnik podał, że z przeprowadzonej analizy zapisu monitoringu autobusowego wynika, iż kierowca prowadzący pojazd natychmiast zareagował, gdy usłyszał krzyki dobiegające z wnętrza pojazdu. „Zwrócił się do agresywnego pasażera, podejmując z nim rozmowę i odwracając jego uwagę od osób poszkodowanych. Następnie, na najbliższym możliwym przystanku, wyprosił sprawcę z autobusu. Sprawca opuścił pojazd, natomiast dziewczynki wysiadły na kolejnym przystanku” – wskazał MZK.