Ma mniej niż 1000 mieszkańców. W sezonie gości nawet 50 tys. osób
Karwia, nadmorska miejscowość na północy województwa pomorskiego, liczy 987 mieszkańców. Jak szacuje sołtys Karwi Bartosz Agata, przy ładnej pogodzie, w pełnym sezonie, do miejscowości nad Bałtykiem przyjeżdża... przyjeżdża od 30...
± Sołtys Karwi Bartosz Agata w rozmowie z PAP Polską Agencją Prasową ocenił, że przy prognozowanej na niedzielę dobrej aurze do miejscowości może przyjechać ok. 50 tys. gości. - Jak policzy się miejsca noclegowe, to wychodzi nam taka szacunkowa liczba. Każdy, nawet najmniejszy pensjonat, oferuje 30-50 miejsc, do tego dochodzą pola namiotowe i jest dużo apartamentów. W tym okresie sezonowym liczba mieszkańców wzrasta diametralnie - powiedział.
± Według niego zmienia się profil turysty odwiedzającego Karwię, który teraz przyjeżdża na krótsze okresy - trzy do pięciu dni, a nie na tydzień lub dwa tygodnie. - Turysta jest też młodszy i ma coraz większe wymagania co do bazy noclegowej. Dla osób, które nie inwestują, powoduje to coraz większe trudności z wynajmem - dodał Agata i zaznaczył, że początek lipca z uwagi na pogodę był trudniejszy, ale teraz doszło do poprawy - Karwia zapełnia się, a na plaży są tłumy.
± Julia, kelnerka w barze obok jednego z hoteli powiedziała PAP, hoteli, powiedziała, że liczba turystów jest podobna jak we wcześniejszych latach, choć wszystko jest uzależnione od pogody.
± Właściciel pensjonatu i baru Krzysztof Marciński zauważył, że Karwia to specyficzna, prorodzinna miejscowość i tacy klienci tam przyjeżdżają. - Wszystko jest uzależnione od pogody. Jest pogoda, to ludzie przyjeżdżają. Kiedyś ludzie przychodzili od drzwi do drzwi i pukali, czy są wolne pokoje. Teraz już nie ma czegoś takiego. Rezerwacja odbywa się przez internet. Jak ktoś przyjeżdża z dziećmi, to jakoś musi sobie zorganizować czas. Nie każdy ośrodek, hotel oferuje zaplecze w postaci aqua parku czy innych atrakcji. Do połowy lipca turystów jest mniej właśnie z uwagi na pogodę. Jest pogoda, to telefony się uruchamiają. Nie ma pogody, to telefony milczą - dodał Marciński.
± W ostatni wtorek nad plażą w Karwi pojawiła się biała flaga i pozwolono się kąpać. Wcześniej przez dwa tygodnie z uwagi na silny wiatr, wysoką falę i prądy wsteczne obowiązywał zakaz kąpieli. Mimo brzydkiej pogody plaża w Karwi była oblegana przez wczasowiczów. Gdy jest słonecznie i temperatury osiągają ponad 20 st. Celsjusza, C, po godz. 12 jest kłopot ze znalezieniem wolnego miejsca.
± Ratownicy na plaży w Karwi dyżurują codziennie od godz. 9 9.00 do 17, 17.00, po tej godzinie w razie wypadku trzeba dzwonić na numer 112.
± - Warunki do bezpiecznej kąpieli na bieżąco sprawdzamy. Codziennie monitorujemy, czy jest prąd wsteczny. To można wyczuć, czy prąd ciągnie nas w głąb morza. Taki typowy prąd wsteczny występuje też przy załamaniu mielizny - powiedział PAP ratownik Karol Porczyński. - Jeśli kogoś złapie prąd wsteczny, to powinien próbować płynąć w bok, bo z prądem wstecznym nie ma szans, żeby wygrać - dodał.
+ Według niego zmienia się profil turysty odwiedzającego Karwię, który teraz przyjeżdża na krótsze okresy - od trzech do pięciu dni, a nie na tydzień lub dwa tygodnie.
+ Sprawdź prognozę pogody dla swojego regionu na POGODA.WP.PL
+ Właściciel pensjonatu i baru Krzysztof Marciński zauważył, że Karwia to specyficzna, prorodzinna miejscowość i tacy klienci tam przyjeżdżają.