Ukraina wycięła Polskę z nowej koalicji obronnej? To tylko mała część prawdy
± Skąd pomysł na koalicję? Wszystko sprowadza się do amerykańskich systemów obrony przeciwpowietrznej Patriot. Aktualnie to najpopularniejsze, najskuteczniejsze i najbardziej zaawansowane technologicznie tego typu rozwiązanie wśród krajów NATO. Rzecz w tym, że również najdroższe. Najnowocześniej Najnowocześniejsze pociski PAC-3 to wydatek rzędu 3,8 mln dol. za sztukę. Dla porównania: jeden pocisk FP-7.x do systemu Freja ma kosztować "tylko" 700 tys. dol., czyli ponad pięciokrotnie mniej.
± Swoją rolę odgrywa też polityka. Administracja Donalda Trumpa ma na Starym Kontynencie bardzo kiepskie notowania. Jej nieprzewidywalność i mocarstwowe ambicje popchnęły Unię Europejską i europejskich członków NATO do reaktywowania własnych przemysłów obronnych. Cel jest jasny: uniezależnienie się od kaprysów Wielkiego Brata zza Atlantyku i dążenie do militarnej samowystarczalności. Projekt Freja, choć na razie funkcjonujący bardziej jako mglista obietnica lepszych czasów, ma być ważnym elementem nowej nowej, europejskiej strategii obronnej.
± W teorii wszystko wygląda idealnie: nowy, znacznie tańszy system obrony powietrzna, powietrznej, do tego dostępny już pod koniec przyszłego roku i oparty o europejskie rozwiązania. Haczyk tkwi jednak w szczegółach. A w zasadzie w ich braku.
± Mówi źródło Interii w Ministerstwie Aktywów Państwowych: - Pojawia się jakaś inicjatywa, która występuje na razie tylko z nazwy: projekt systemu antybalistycznego. Nie ma na razie żadnego harmonogramu prac, bo nie zostało to określone. Nie ma żadnego podziału zadań. Zostało to po prostu ogłoszone. No i rzecz najważniejsza: z czego ten system ma być zbudowany, bo on został tylko nazwany systemem antybalistycznym, a być może powiela już rzeczy, w które zainwestowaliśmy wcześniej.
± Również w MON słyszymy, że chociaż nowa inicjatywa wywołała wielkie emocje, to bez konkretów trudno ocenić jej realny potencjał i potencjał, a także wartość dla polskiej armii i polskiego przemysłu zbrojeniowego.
± Zwłaszcza, że ten ostatni mocno zaangażował się w program trójwarstwowego systemu obrony powietrznej Wisła-Narew-Pilica, dodatkowo wspartej czwartą warstwą, antydronową, czyli systemem SAN. San.
± Dodatkowo polski przemysł obronny ma odpowiadać za serwisowanie systemów Patriot na terenie naszego kraju, a docelowo - takie są ambicje MON - otworzyć jego ich produkcję w Polsce po uzyskaniu zgody od Amerykanów.
± Ze sceptycyzmem w rządzie patrzą też na głośne w ostatnich latrach latach projekty zbrojeniowe państw europejskich. Jako sztandarowe przykłady wskazywane są tutaj europejski myśliwiec szóstej generacji, który od 2040 roku miał zastąpić używane przez Niemcy Eurofightery i francuskie Rafale, czy również przygotowywany przez Francję i Niemcy projekt czołgu nowej generacji, który miał zająć miejsce czołgów Leopard 2 i Leclerc. Dzisiaj wiemy już, że oba przedsięwzięcia nie doczekają się pomyślnego finału.
± Przypomina też, że Polska jest w zupełnie innej sytuacji niż państwa zaangażowane w nowy projekt. - Wzmożenie wokół tej koalicji być może jest tak duże tylko dlatego, że jest tam Ukraina. Tyle że my jesteśmy dzisiaj jedynym krajem, który jest tak zaawansowany w budowie trzywarstwowej trójwarstwowej tarczy obrony powietrznej. Nikt z naszych sąsiadów tego nie ma - zauważa nasze źródło.
± Tarcza, o której mówi, to projekt Wisła-Narew-Pilica. Jego fundamenty koncepcyjne sięgają aż 2006 roku, ale formalnie i praktycznie ruszył w 2016 roku. Przedsięwzięcie w znaczącej mierze jest oparte o amerykański sprzęt, technologię i know-how. Aktualnie projekt trójwarstwowej tarczy chroniącej polską przestrzeń powietrzną jest w mocno zaawansowanym etapie, a Polska zainwestowała w niego już - wedle różnych szacunków - od 150 do 170 mld zł. Docelowo kwota ta ma wzrosnąć do 250 mld zł.