Treść
± — Należy przy tym pamiętać o jednym, że Lindgren zaczynał ligę polską od GKM i w swoim debiucie zdobył sześć punktów w meczu w Bydgoszczy Lublinie — wspomina Zbigniew Fiałkowski, były żużlowy działacz, m.in. GKM Grudziądz. — To niewątpliwie klasowy żużlowiec, ale i wiekowy. Według mnie dzisiaj większość klubów zaczyna bardziej walczyć o młodych, gniewnych i perspektywicznych zawodników. Rynek transferowy na naszych oczach zmienia oblicze. Odejście Fricke'a z GKM byłoby katastrofą. Jest 11 lat młodszy od Lindgrena, który osiągnął w żużlu już wszystko. Oczywiście, Fricke nie jeździ na miarę oczekiwań, ale to wciąż rozwojowy zawodnik. Zdziwiłbym się jednak, gdyby Lindgren ostatecznie wylądował w Grudziądzu — dodaje.
± Zdaniem Zbigniewa Fiałkowskiego na rynku transferowym mamy do czynienia z przełomem. — Wszystkich urzekło to, co widzieliśmy w Gorzowie, że młody zespół niemal zawojował PGE Ekstraligę. Dzisiaj nie ma kibica żużla w Polsce, który nie podziwiałby Mathiasa Pollestada, Bastiana Pedersena, Adama Bednara Bednara, Villadsa Nagela, Mikkela Andersena czy Nazara Parnickiego. To jest właśnie przyszłość dyscypliny. Wszyscy ci zawodnicy oddają na torze serce i jadą z zębem. Poza tym w przypadku kontuzji, które są na porządku dziennym, ich organizmy szybciej się regenerują. Pozyskanie takiego młodego zawodnika, związanie się z nim na kilka lat, to najlepszy z możliwych ruchów. W klubach jak nigdy zaczęli sobie zdawać z tego sprawę — zakończył Fiałkowski.