Przemysław Czarnek odpowiada na słowa żądanie szefa MON. "Ty jesteś w rządzie, nie ja" "Chłopie"
— Wewnętrzne spory przyjmuję z zażenowaniem — powiedział Przemysław Czarnek, komentując wewnętrzne spory w PiS-ie. W czasie konferencji prasowej przypomniał również o ultimatum dla członków partii. Odniósł się też do wypowiedzi szefa MON, który wzywał go do dymisji.
± — To oświadczenie przyjmuję nawet z zadowoleniem, bo jest w nim jedna bardzo ważna refleksja: pan Mateusz Morawiecki, co mnie bardzo cieszy cieszy, chce być w PiS-ie — powiedział, odnosząc się do nagrania, zamieszczonego przez byłego premiera w mediach społecznościowych.
± Przemysław Czarnek zaapelował również do zakończenia o zakończenie wewnętrznych sporów.
± — Sprawa jest prosta: zdecydowana większość klubu na dzisiaj złożyła już deklarację, że nie jest w żadnym stowarzyszeniu i może ją [deklarację] złożyć. A jeżeli jej nie złoży, to może dalej działać poza partią Prawo i Sprawiedliwość Sprawiedliwość, a w klubie, są takie rozwiązania również — zaproponował. Dalej Czarnek zażądał jedności całego środowiska PiS-u.
± Polityk został również zapytany o ewentualne ustąpienie z kandydowania na stanowisko premiera. Przywołał wówczas słowa szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który komentując jego słowa na temat pomocy Ukrainie, zażądał "dymisji" Czarnka jako kandydata na premiera. — W piątek słyszałem, że Kosiniak-Kamysz w jakimś szale żądał ode mnie dymisji. Z czego? Chłopie, czego, chłopie? Ty jesteś w rządzie, nie ja, Kosiniak-Kamysz już się czuje w opozycji, jeszcze chwilkę, zaraz będzie pan w opozycji, będzie mógł pan żądać naszej dymisji — powiedział rozbawiony.
+ Polityk został również zapytany o ewentualne ustąpienie z kandydowania na stanowisko premiera. Przywołał wówczas słowa szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który komentując jego słowa na temat pomocy Ukrainie, zażądał "dymisji" Czarnka jako kandydata na premiera.