Ukraińskie drony to żadna cudowna broń. Polska potrzebuje od Ukrainy czegoś ważniejszego
± 26 czerwca 2026 r. minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz w Polsat News ogłosił, że Polska nie przekaże Ukraińcom poradzieckich myśliwców MiG-29, ponieważ Ukraińcy nie wywiązują się z umowy przekazania nam za te samoloty swoich dronów lub też zdolności dronowych.
± Powstały w styczniu 2025 r. Inspektorat Wojsk Dronowych po półtora roku swojej działalności dorobił się 30 paru kilku etatów. To całe nasze wojska dronowe — inspektorat pozostaje jednostką organizacyjną, jednak pod nią prawie nie ma żołnierzy, nie licząc wąskiej grupy etatowych operatorów dronów FlyEye i Bayraktar. Owszem, w poszczególnych jednostkach są fascynaci, którzy zajmują się dronami, ale raczej na zasadzie hobby, ponieważ nie ma dla nich etatów operatorów dronów.
± — Przede wszystkim, wszystkim my sami musimy zrozumieć, czego potrzebujemy od Ukraińców — mówi Tomasz Darmoliński. Jego zdaniem obecnie w Polsce takiego zrozumienia nie ma.
± Według Tomasza Darmolińskiego, choć Ukraina nie dysponuje żadną cudowną dronową bronią, bronią dronową, to posiada unikalną wiedzę z zakresu błyskawicznego dostosowywania się do zmieniających się warunków wojennych. Zapytany o to, czego Polska potrzebuje od Ukrainy, wymienia: — Funkcjonowania współczesnego pola walki, reagowania na działania przeciwnika, sposobów szybkiego wdrażania nowych rozwiązań, adaptacji już istniejących technologii do własnych potrzeb, organizacji rynku produkcji i zakupów dronowych.