Treść
± - Wydarzyła się u mnie akcja nie do pomyślenia - powiedział na samym początku nagrania pan Maksymilian. Przedsiębiorca prowadzący szkółkę leśną i hurtownię roślin w miejscowości Bierzgłowo Bierzgłowie w powiecie toruńskim zrelacjonował, opowiedział, że został nawiedzony w nocy przez obcego mężczyznę. Bohater nagrania do jego domu wszedł obcy mężczyzna. W chwili zdarzenia spał w tym czasie tam razem z żoną i miesięcznym dzieckiem w domu. dzieckiem.
± Mężczyzna wskazany przez zgłaszającego został przekazany pod specjalistyczną opiekę. Według ustaleń funkcjonariuszy 40-latek nie był agresywny w stosunku do osób, u których się pojawił. Nic nie wskazuje, by zabrał cokolwiek ze sobą z domów. Okoliczności zdarzenia badają policjanci z Chełmży. - Policjanci apelują, aby zabezpieczać swoje domy i mieszkania przed dostępem osób niepożądanych poprzez zamykanie zamków na klucz - dodaje podkom. Bocian.
− - Był środek nocy. Usłyszałem kroki. Bardziej obudził mnie w sumie pies, ponieważ charakterystycznie szczeka, gdy jest ktoś w domu. Dzięki Bogu pod łóżkiem miałem taką maczetę ogrodniczą. Wziąłem ją, wyszedłem z pokoju. Przed moim pokojem stał człowiek. Stał z zapalniczką i oświetlał sobie drogę. Był to obcy człowiek dla mnie - opisuje pan Maksymilian.
− Przybysz na widok maczety miał uciec. Gospodarz dodał, że zapomniał zamknąć drzwi, dlatego przestrzegł ludzi, by nie pozostawiali ich na noc otwartymi. Twierdzi również, że przybysz wykręcił korki w domu. Pan Maksymilian udał się za człowiekiem z zapalniczką na ulicę.
− - Facet siedział po turecku na środku drogi - relacjonował mieszkaniec Bierzgłowa. Pan Maksymilian nagrał całą rozmowę z przybyszem. Ten nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego wszedł do obcego domu o 3.00 w nocy. - Daj spokój - tylko tak odpowiadał na pytania tajemniczy mężczyzna z nagrania. Pan Maksymilian przekazał, że mężczyzna niczego nie ukradł, choć na stole leżało 200 złotych. - Plątał się, nie wiedział, po co tu przyszedł, policja go zgarnęła, pojechał z karetką i pogotowiem - przekazał pan Maksymilian. - Jestem w ciężkim szoku, że takie sytuacje mają miejsce. Nikt by nawet nie pomyślał, że takie sytuacje mogą się wydarzyć - dodał narrator.
+ Na widok maczety intruz miał uciec z domu. Pan Maksymilian przyznał, że tego wieczoru zapomniał zamknąć drzwi, dlatego zaapelował do innych, by nie zostawiali ich na noc otwartych. Twierdzi również, że mężczyzna wykręcił w domu korki. Następnie gospodarz wybiegł za nim na ulicę, oświetlając sobie drogę zapalniczką.
+ – Facet siedział po turecku na środku drogi – relacjonował mieszkaniec Bierzgłowa. Pan Maksymilian nagrał rozmowę z mężczyzną. Ten nie potrafił wyjaśnić, dlaczego około godz. 3 w nocy wszedł do cudzego domu. Na zadawane pytania odpowiadał jedynie: "Daj spokój".
+ Jak przekazał pan Maksymilian, intruz niczego nie ukradł, choć na stole leżało 200 zł. – Plątał się, nie wiedział, po co tu przyszedł. Policja go zgarnęła, a potem pojechał karetką – relacjonował.
+ Mieszkaniec Bierzgłowa przyznał, że całe zdarzenie było dla niego ogromnym wstrząsem. – Jestem w ciężkim szoku, że takie sytuacje mają miejsce. Nikt by nawet nie pomyślał, że takie sytuacje mogą się wydarzyć – powiedział.
+ Mężczyzna wskazany przez zgłaszającego został przekazany pod specjalistyczną opiekę. Jak ustalili funkcjonariusze, 40-latek nie zachowywał się agresywnie wobec mieszkańców domów, do których wszedł. Nic nie wskazuje również na to, by cokolwiek z nich zabrał. Okoliczności całego zdarzenia wyjaśniają policjanci z Chełmży.