"Imperialna Rosja nie odpuści Białorusi". Dlaczego Kalinowcy weszli do polityki
— Zdecydowaliśmy się wejść do polityki, bo możemy walczyć z bronią w ręku, ale jeśli nie mamy kontaktów politycznych, kontaktów międzynarodowych, to wszystko to będzie na marne — o przyszłości strategicznej Białorusi, koncepcji białoruskiego legionu ochotniczego w Wojsku Polskim i sytuacji Alaksandra Aleksandra Łukaszenki z Centrum Europy mówi Anatol Michnawiec, opozycyjny polityk wywodzący się z Pułku Kalinowskiego.
± — Piotr Jaworski, Centrum Europy: Rozmawiamy po tym, jak został pan wybrany na wicemarszałka IV kadencji Rady Koordynacyjnej — białoruskiego parlamentu na uchodźstwie. Startował pan z listy ruchu "Wolność" (biał. "Wola", «Воля»), związanego Pułkiem Konstantego Kalinowskiego. Czy to oznacza, że w białoruskich siłach demokratycznych do głosu doszła "partia wojny"?
± — Anatol Michnawiec: Nie jesteśmy partią wojny, tylko partią zwycięstwa. Bo można walczyć bez powodzenia, ale my chcemy zwyciężyć.
± — Co partnerzy na Zachodzie myślą o waszej strategii wyzwolenia Białorusi?
± — Rozmawialiśmy m.in. z polskimi politykami i ekspertami. Świętej pamięci generał Waldemar Skrzypczak [1956-2025, były dowódca Wojsk Lądowych SZ RP — od red.l] w dwóch głośnych wywiadach — które czytelnicy Centrum Europy powinni znać — stwierdził, że należy stworzyć Legion Białoruski. Jego zdaniem istnienie formacji złożonej z Białorusinów byłoby korzystne dla Polski.
± — Rozmawialiście już o stworzeniu Legionu Białoruskiego z polskimi władzami? Czy jego powstanie jest możliwe?
± — Utworzenie Legionu Białoruskiego w Siłach Zbrojnych RP wymagałoby zmiany prawa.
± — Strona polska — poza śp. generałem — widzi potrzebę utworzenia takiej formacji? Moim zdaniem w przypadku wojny z Rosją i mobilizacji jakaś forma zaangażowania Białorusinów byłaby konieczna. Bo inaczej mówilibyśmy o dużej diasporze, która nie miałyby się jak włączyć w obronę kraju, a wtedy byłaby postrzegana jako potencjalna łukaszenkowska czy rosyjska "piąta kolumna".
± — I tak może być, bo historia zna podobne przykłady. Podczas II wojny światowej Amerykanie pochodzenia japońskiego i niemieckiego trafili do obozów internowania tylko ze względu na narodowość. Bo gdy zaczyna się wojna, zasady demokracji przestają obowiązywać.
± — Proszę wyjaśnić tym czytelnikom Centrum Europy, którzy wcześniej nie byli czytelnikami Biełsatu, dlaczego Białorusini w Polsce mieliby chcieć walczyć z Rosją Putina. Przecież to mogłoby oznaczać także walkę z rodakami, Siłami Zbrojnymi Białorusi.
± — Reżim Alaksandra Aleksandra Łukaszenki uznajemy za władze okupacyjne, prześladujące Białorusinów za samo tylko mówienie po białorusku i używanie biało-czerwono-białej białoruskiej flagi narodowej. To przez ten reżim setki tysięcy Białorusinów zostały zmuszone do emigracji politycznej. Większość tych ludzi nigdy nie była nawet działaczami opozycji.
± — Czyli jako "Wolność" uważacie upadek reżimu za możliwy. Miałoby dojść do tego w wyniku rozmów, przewrotu pałacowego czy wojny? Czy może udałoby się nakłonić Łukaszenkę do przeprowadzenia demokratycznych wyborów?
± — Myślę, że nie da się go zmusić do wolnych wyborów, a żadne sankcje i polityczne zmiany pozycji nic tu nie dadzą. Nadzieję da nam tylko zwycięstwo Ukrainy w wojnie z Rosją. Łukaszenko jest na pasku Kremla i gdyby nie było rosyjskiego wsparcia, już dawno nie byłoby Łukaszenki. Dlatego przegrana Rosji da nam szansę na zwycięstwo.
± — Hasłem Pułku Kalinowskiego jest walka z Rosją o wolność Białorusi. Ale czy ta perspektywa jest powszechna na Białorusi? Wiadomo, jaka część Białorusinów uważa Rosję za wroga, zagrożenie dla istnienia swojego państwa i narodu?
± — Osoby interesujące się polityką widzą, że Rosja jest zagrożeniem. Jednocześnie 30-40 proc. Białorusinów żyjących w uniwersum propagandy łukaszenkowsko-putinowskiej nie odbiera Rosji jako wroga. Widać to po liczbie białoruskich ochotników walczących po stronie Rosji.
± — Jest ich chyba więcej, niż kalinowców i innych białoruskich ochotników po ukraińskiej stronie.
± — Tak. Ale tylko z tego powodu, że walcząc za Rosję Rosję, nie są represjonowani na Białorusi i nie muszą wyrabiać wizy Schengen, żeby przez Polskę pojechać na Ukrainę. Trafienie do Pułku Kalinowskiego jest długą i wyboistą drogą, a zaciągnięcie się do Armii Radzieckiej [sic!] jest bezproblemowe.
± Widzimy, jacy Białorusini tam jadą. Lumpenproletariat, kryminaliści, alkoholicy, narkomani. Także osoby, które wyjachały wyjechały do Rosji za pracą, trafiły tam do więzienia i jedynym wyjściem był zaciąg do armii.
± — Oni walczą po stronie Rosji tylko dla pieniędzy, czy też ze względów ideologicznych?
± — Część z nienawiści do Ukrainy, bo uwierzyli w rosyjską propagandę o ukraińskich nazistach, banderowcach i inne bzdury. Istotny wpływ mają też na nich oficerowie Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, z których część jest wychowana w kulcie Wielkiej Rosji. Propagują oni rosyjską ideę imperialną, a osoby nieznające historii własnego narodu nie umieją się temu przeciwstawić.
± — Słynni brzescy desantowcy — po pogromie WDW w bitwie o Hostomel — musieli się zastanowić, czy są niezniszczalni, czy jednorazowi.
± — Dokładnie tak. Łukaszenko i ludzie z jego otoczenia rozumieją to i szukają instruktorów z doświadczeniem frontowym dla wojska i obrony terytorialnej. Starają się wprowadzać nowe formy walki, w tym obrony przeciwlotniczej.
± — Czy jako ruch "Wolność" macie kontakt z mundurowymi na Białorusi i wiecie, co dokładnie się tam dzieje?
± — Kontakt z białoruskimi mundurowymi mamy od wydarzeń 2020 r. [ogólnokrajowych protestów po sfałszowanych przez reżim wyborach — od red.] Już podczas pandemii ludzie zobaczyli, jaki jest prawdziwy stosunek państwa wobec społeczeństwa. A terror po wyborach utwierdził ich w przekonaniu, że nie akceptują takich władz.
± — Skoro wiecie, co dzieje się w białoruskiej armii, to do czego w takim razie szykuje się Łukaszenko? Do wojny z Ukrainą, obrony suwerenności przed Rosją, czy do wojny po stronie Rosji z NATO…
± — On nie jest w stanie samodzielnie zaatakować Polski czy Ukrainy. Jeśli już to zrobi, to zmuszony przez Rosję. Łukaszenko jest w trudnej sytuacji. Może zostać zmuszony do udziału w wojnie, ale obawia się, że wtedy wytraci swoje wojsko.
± — Waszym zdaniem istnieje ryzyko likwidacji, wchłonięcia Białorusi przez Rosję?
± — Imperialna Rosja nie odpuści Białorusi. Widzieliśmy, jak przygotowywali sobie Ukrainę do połknięcia, zaprzeczając jej tożsamości, historii, językowi, symbolom państwowym, korumpując to państwo od środka.
± — To brzmi jak scenariusz krymski. Tylko tam były prorosyjskie elity, które poparły aneksję. Czy w przypadku Białorusi Łukaszenko i jego elity broniłyby niepodległości kraju? Były szef Agencji Wywiadu pułkownik Piotr Krawczyk stwierdził w wywiadzie dla Arlety Bojke, że KGB i Centrum Analityczno-Operacyjne przy Administracji Prezydenta Białorusi tworzą obecnie ludzie mający być odporni na przejście na stronę Rosji.
± — Też o tym słyszałem, ale trudno to potwierdzić. W tych strukturach duży procent oficerów był szkolony w Rosji, ukończył Akademię FSB. To oczywiste, że Rosjanie próbowali werbować tych ludzi, zdobyć ich przychylność. Albo używają pieniędzy. Na Ukrainie rosyjskie służby starały się skorumpować elity polityczne i wojskowe — na Białorusi zapewne robią to samo.
± — A gdyby w Mińsku do władzy doszły siły demokratyczne, Rada Koordynacyjna, ruch "Wolność" — gdzie wtedy widzicie przyszłość swojego państwa? W sojuszu z Ukrainą, w Unii Europejskiej, w NATO, czy może dalej w sojuszu z Rosją?
± — Na pewno nie widzimy się w sojuszu z Rosją. To więzienie narodów, z których część sądzi, że nie jest w stanie żyć samodzielnie. Przeżyją! W XXI wieku cywilizowane kraje myślą o ochronie planety i lotach na Marsa, a nie o wojnach o zasoby. Ale Federacja Rosyjska nie chce dać im wolności, więc powinna zostać rozwiązana. Choć nie chce tego Donald Trump, dla którego Rosja równoważy Chiny.
± To oznacza, że rosyjskie zagrożenie z nami zostanie, więc musimy być w jakimś sojuszu wojskowym. Jeśli będzie to możliwe, to w NATO. Przy czym obrońcy Ukrainy są sceptyczni wobec NATO, bo wspólne ćwiczenia pokazują, że natowscy oficerowie myślą kategoriami poprzednich wojen. A obecny konflikt pokazał, że stare taktyki i stary sprzęt są już nic nie warte. niewarte.
± — Tak =Tak w zasadzie było z Białorusią do 2014 r., gdy Rosjanie wkroczyli na Krym i do Donbasu. Łukaszenko starał się lawirować między Rosją i Europą, co skończyło się zbliżeniem do Rosji.
± — Doszło do tego także dlatego, że Łukaszenko zbudował system, w którym on o wszystkim decyduje. Nawet o kwestiach kadrowych w administracji lokalnej.
± — Mówi pan, że najlepszym ustrojem dla Białorusi byłaby republika parlamentarna. Jednocześnie w majowych wyborach do Rady Koordynacyjnej zagłosowały tylko 2 tysięce 2000 osób — najmniej od jej powstania. Czy wiadomo, jakie jest realne poparcie dla emigracyjnego parlamentu w kraju i za granicą?
± — Frekwencja była rzeczywiście bardzo mała, z różnych powodów. Rozmawiałem z wieloma osobami sceptycznie nastawionymi do Rady Koordynacyjnej, ale oni oceniają poprzednie kadencje. A my przyszliśmy z konkretnymi intencjami i planem aktywnych działań — nie przetrwania, tylko zwycięstwa. Nie chcemy jedynie reagować na działania reżimu, ale samemu kształtować bieg wydarzeń.
± Dla nas nie ma różnicy, czy głos oddało na nas kilkaset czy tysiące osób. Dlatego, że Rada Koordynacyjna jest uznawana w Europie i ma kontakty międzynarodowe. Spotykając się z instytucjami międzynarodowymi międzynarodowymi, można mówić — jak w poprzednich latach — o więźniach politycznych, ale my chcemy zaproponować Europie zmiany.
± — W wyniku tych wyborów został pan wicemarszałkiem parlamentu na emigracji. Jak to się stało, że białoruski polityk zdobył wykształcenie w Polsce?
± — W ramach represji po wyborach prezydenckich w 2006 r. z białoruskich uczelni wyrzucono setki studentów. Wtedy to rektorzy polskich uniwersytetów, premier Kazimierz Marcinkiewicz i opozycyjny kandydat na prezydenta Białorusi Alaksandr Milinkiewicz powołali Program Stypendialny im. Konstantego Kalinowskiego. Dzięki niemu ukończyłem studia licencjackie i magisterskie na Collegium Civitas i zostałem w Polsce, bo nie mogłem wrócić na Białoruś.
± Polacy czasem zarzucają Białorusinom, że nie mówią we własnym języku, że nie znają swojej historii. To po części jest wpływ reżimu Łukaszenki — człowiek poddany takiemu napięciu chce tylko przeżyć. Ale wy — Polacy — możecie nam pomóc w szukaniu swojej tożsamości tożsamości, zadając pytania. Przekonania człowieka kształtują się podczas poszukiwania odpowiedzi. Dlatego pytajcie — dla dobra Białorusinów. To daje efekt.