Treść
± Morawiecki Były premier opuścił siedzibę PiS przy ulicy Nowogrodzkiej bez słowa komentarza. Spotkanie z prezesem przedłużyło się i trwało ok. trzech godzin. Zakończyło się ok. godz. 15.
± Rzecznik PiS Rafał Bochenek wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że "rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej". Przypomniał, że "czas na złożenie oświadczeń o przynależności do partii obowiązuje do końca dnia".
+ Jak słyszymy, Kaczyński przedstawił Morawieckiemu kilka wariantów kompromisu, ale wszystko poprzedzał warunkiem: trzeba podpisać oświadczenie. Morawiecki konsekwentnie odmawiał.
+ Ale politycy ze stowarzyszenie Morawieckiego nie zamierzają składać tych oświadczeń.
+ Jeszcze przed spotkaniem żadna ze stron nie robiła sobie wielkich nadziei na porozumienie. - Jak miałbym obstawiać, to oni wyjdą, czyli zrezygnują z członkostwa w partii - mówił nam polityk z frakcji Sasina. Choć używa słowa "wyjdą", to formalnie politycy zostaną usunięci decyzją Komitetu Politycznego PiS.
+ Także polityk z frakcji Morawieckiego był sceptyczny: - Zostały postawione takie warunki zaporowe, że trudno mi sobie wyobrazić, żeby można było wyjść z tej sytuacji z twarzą dla obu stron. I w tej chwili żeby stracić twarz nie może sobie pozwolić ani prezes, ani Morawiecki.
+ Jak słyszymy, gdyby ustąpił prezes, musiałby zrezygnować z kawałka swojej władzy. - Prezes już raz postawił ultimatum, z którego się wycofał i z którego nic nie wyszło, więc teraz, gdyby drugi raz też zreiterował, to wytłumaczyłby to tylko najwierniejszym, ale dla reszty byłoby to przedmiotem kpin. A w polityce nie ma nic tak groźnego jak kpina i obśmianie - tłumaczy nam polityk PiS.
+ Jego zdaniem w podobnie "przymusowej" sytuacji jest Morawiecki - gdyby się cofnął, to zmarnowałby kapitał, który budował w partii przez lata.
+ - Zaufanie zwykłych posłów do niego rozpadłby się jak domek z kart. Bo jak to - to on ich prowadzi na barykadę, pierwszy ze sztandarem, a jak już są na tej barykadzie, to nagle jest w tył zwrot, a oni zostają z ręką w nocniku? Dla niego byłoby to zamknięcie możliwości prowadzenia samodzielnej polityki na lata. Nikt by go poważnie nie traktował - dodaje.
+ Do tego dochodzą argumenty, jakie słychać z obu stron: że ewentualne porozumienie będzie tylko zawieszeniem broni, a nie pokojem. Bo to kolejny kryzys wokół stowarzyszenia Morawieckiego, a już w kwietniu prezes PiS chciał jego wygaszenia. Jak podkreślają nasi rozmówcy, spodziewali się, że nawet jeśli dojdzie do ugody, to będzie ona tymczasowa.