← wróć
Fakt 2 obserwowane zmiany

Akademie gwałtu. Prokurator ujawnia, jak brytyjska policja wpadła na Polaków

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

zmiana treści zaobserwowano 24.07 14:35 · kopiuj link do tej zmiany

Akademie gwałtu. Prokurator ujawnia, jak brytyjska policja wpadła na Polaków

Treść

± Choć sprawa nie była bezpośrednio częścią tzw. akademii gwałtu "akademii gwałtu" opisywanych przez CNN, wpisywała się w szerszy problem: wykorzystania cyfrowych narzędzi do organizowania przemocy wobec kobiet.

zmiana treści zaobserwowano 24.07 14:30 · kopiuj link do tej zmiany
Nagłówek

Nowe fakty o "akademii gwałtu". To zagraniczne służby naprowadziły Akademie gwałtu. Prokurator ujawnia, jak brytyjska policja wpadła na Polaków

Lead

Za zamkniętymi drzwiami domów i na szyfrowanych komunikatorach przez lata działała międzynarodowa sieć działały internetowe społeczności mężczyzn, którzy mieli odurzać i gwałcić swoje partnerki. wykorzystywać seksualnie kobiety. Gdy świat obiegł reportaż CNN o tzw.... repor...

Treść

± W centrum tej historii znalazła się sprawa Gisèle Pelicot z Francji, której dramat wstrząsnął Europą. Ale podobne mechanizmy ujawniano To jednak nie był odosobniony przypadek. Podobny mechanizm badano także w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Polsce. To właśnie dzięki współpracy zagranicznych służb polscy śledczy trafili na trop mężczyzn podejrzanych o udział w tzw. akademiach gwałtu.

± Na zamkniętych forach internetowych i szyfrowanych komunikatorach — takich jak Telegram czy Signal m.in. Telegramie i Signalu — miały działać społeczności, w których użytkownicy dzielili uczestnicy wymieniali się treściami materiałami oraz informacjami dotyczącymi przemocy seksualnej. seksualnej wobec kobiet. Jak wynikało z ustaleń dziennikarskich, część mężczyzn wymieniała się informacjami dotyczącymi odurzania kobiet środkami farmakologicznymi, a następnie wykorzystywania ich, gdy nie były w stanie wyrazić świadomej zgody.

± Polski trop nie pojawił się w próżni. W ostatnich latach kolejne śledztwa dziennikarskie i postępowania prowadzone przez służby różnych krajów ujawniały istnienie internetowych społeczności, w których przemoc seksualna wobec kobiet była nie tylko opisywana, ale miała być także organizowana i wzmacniana przez grupową aprobatę. ułatwiana poprzez wymianę doświadczeń.

± Według ustaleń amerykańskiej stacji CNN część uczestników takich grup traktowała przemoc jak rodzaj "wyzwania", a ofiary jak obiekty, którymi można się dzielić z innymi użytkownikami. Mechanizm opisany przez CNN przypominał to, co ujawniono wcześniej we Francji w sprawie Gisèle Pelicot — kluczowym elementem było pozbawienie kobiety możliwości świadomego wyrażenia zgody.

− To właśnie podobny mechanizm — według śledczych i dziennikarzy badających sprawę "akademii gwałtu" — miał umożliwiać rozwój zamkniętych grup skupionych wokół przemocy.

− Jednym z najgłośniejszych przykładów wykorzystania internetu do organizowania przemocy seksualnej we Francji była sprawa znana jako sprawa Coco.

− Dotyczyła ona platformy internetowej Coco.gg, która przez lata funkcjonowała jako popularny serwis dyskusyjny. Śledczy zaczęli badać ją po ujawnieniu przypadków, w których miała być wykorzystywana do nawiązywania kontaktów prowadzących do przestępstw seksualnych.

− Szczególne oburzenie wywołała sprawa Philippe’a P., który miał za pośrednictwem platformy organizować ataki na kobiety. Najgłośniejszym przypadkiem była historia 52-letniej kobiety znanej jako Hélène, która miała zostać zwabiona przez sprawcę, a następnie paść ofiarą przemocy ze strony grupy mężczyzn.

− Także w Stanach Zjednoczonych organizacje zajmujące się bezpieczeństwem w internecie i przeciwdziałaniem przemocy seksualnej od lat ostrzegają przed zamkniętymi społecznościami, w których dochodzi do normalizowania agresji wobec kobiet.

− Historia Gisèle Pelicot, śledztwo CNN, brytyjskie przypadki oraz polskie postępowania pokazują jeden wspólny element: przemoc, która kiedyś pozostawała ukryta za drzwiami domów, coraz częściej zostawia cyfrowy ślad. A właśnie ten ślad pozwala dziś śledczym docierać do sprawców działających w różnych krajach i ujawniać sieci, które przez lata wydawały się niewidoczne.

+ Jak brytyjska policja trafiła na polski trop? Dlaczego sprawa jednego podejrzanego zaprowadziła śledczych do Lublina, a kolejne działania służb doprowadziły do zatrzymań w Wielkopolsce? "Fakt" dotarł do kulis postępowań i ustaleń prokuratury oraz policji.

+ To właśnie dzięki współpracy zagranicznych służb polscy śledczy trafili na trop mężczyzn podejrzanych o przestępstwa wpisujące się w mechanizm opisany przez CNN jako "akademie gwałtu". Sprawa Gisèle Pelicot sprawiła, że temat chemicznego odurzania partnerek i wykorzystywania ich przez internetowe społeczności zaczął być analizowany jako zjawisko wykraczające poza pojedyncze przestępstwa.

+ Choć inicjatywa Everyone's Invited nie dotyczyła internetowych grup opisanych później przez CNN, pokazała skalę przemocy seksualnej oraz kultury przyzwolenia, która może sprzyjać jej ukrywaniu i bagatelizowaniu.

+ Jednym z najgłośniejszych francuskich śledztw była sprawa platformy Coco.gg — anonimowego serwisu czatowego, który według śledczych był wykorzystywany do nawiązywania kontaktów prowadzących do gwałtów oraz innych ciężkich przestępstw. Francuskie śledztwa wykazały również, że platforma była wykorzystywana do handlu narkotykami i innych przestępstw.

+ Jedną z najgłośniejszych spraw analizowanych przez francuskich śledczych było postępowanie dotyczące mężczyzny, który za pośrednictwem Coco.gg miał organizować spotkania prowadzące do gwałtów na odurzonych kobietach. Jedną z ofiar była kobieta występująca w mediach pod imieniem Hélène.

+ W Stanach Zjednoczonych problem zamkniętych internetowych społeczności promujących przemoc wobec kobiet od lat opisują zarówno organizacje zajmujące się bezpieczeństwem cyfrowym, jak i media śledcze.

+ Historia Gisèle Pelicot, reportaż CNN oraz śledztwa prowadzone we Francji, Polsce i innych krajach pokazują wspólny mechanizm: przemoc, która przez lata pozostawała ukryta za drzwiami domów, coraz częściej zostawia cyfrowe ślady. To właśnie one pozwalają śledczym łączyć pozornie odrębne sprawy i docierać do międzynarodowych sieci sprawców.