Treść
± „Trzydziestu kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa" – ogłosił w piątek 24 lipca 2026 o godzinie 12.00 12:00 Jarosław Kaczyński. „We wtorek (28 lipca) odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który przyjmie ten fakt do wiadomości”.
± Podczas własnej konferencji o godz. 14.00 14:00 Morawiecki udawał lekko zaskoczonego takim obrotem spraw. Podkreślał, że do ostatniej chwili zarówno on, jak i wszyscy jego sojusznicy próbowali ratować sytuację i za wszelką cenę utrzymać jedność partii. Mówił o składanych przez siebie propozycjach – miał m.in. zrezygnować ze stanowiska wicepremiera, by przekonać, że nie zależy mu na politycznych fruktach, a jedynie rozwoju partii. Podkreślał, że był przekonany o tym, że strategia „dwóch płuc”, ustalona zaledwie kilka miesięcy temu przynosi korzyści i powinna była być kontynuowana, bo „prawica jest wielonurtowa” i należy możliwie jak najbardziej poszerzać elektorat.
± Kaczyński co prawda miał się nie domagać się całkowitego rozwiązania stowarzyszenia, ale jego zamrożenia do czasu wyborów. Jednak punktem nie do pominięcia było podpisanie przez stronników byłego premiera lojalki.
± Przeciwko takiemu stawianiu sprawy sprzeciwiają się oczywiście ludzie Morawieckiego, podkreślający, że oni z niczego nie zrezygnowali. Że są częścią PiS od kilkunastu, dwudziestu lat, w niektórych przypadkach właściwie od powstania tego ugrupowania. Morawiecki nie mógł sam zrezygnować z partii i z niej wyjść, choćby uważał, że mu się to opłaca. Musiał doprowadzić, doczekać do momentu, w którym zostanie z niej wyrzucony, żeby nie mieć łatki zdrajcy i burzyciela.
± To jeszcze przed nami. Na razie się okazało, że Morawiecki jednak był doradcą Tuska, co oznajmił dzisiaj Jacek Sasin. Ten sam, który w 2023 mówił, że pan premier był tylko proszony o opinie w niektórych sprawach. I że to nic nadzwyczajnego.
± Jak poradzi sobie partia Morawieckiego? Możemy na razie jedynie spekulować. Pewne jest tylko jedno – jej dzieje i wyniki pokażą nam wreszcie, czy w Polsce jest jeszcze zapotrzebowanie na prawicę, której głównym paliwem nie jest antyukraińskość i antyunijność. Jak sam twierdzi – chce trafiać do młodszych wyborców, dla których partia Kaczyńskiego od lat jest nieatrakcyjna. Jako przykład podaje wysokie noty pozytywnych ocen prezydenta Karola Nawrockiego wśród dwudziestolatków. W wielu badaniach osiąga on tam 70% 70 proc. poparcia. Wiele osób mogłoby uznać to za dowód na to, że czarnkizacja PiS-u jest słusznym kierunkiem, skoro prezydent jest liderem antyukraińskiej i antyunijnej krucjaty. Ale ten obrazek jest bardziej skomplikowany.
± W lipcowym badaniu CBOS w grupie 18-24-latków dominują Konfederacja i... Nowa Lewica (obie partie powyżej 20%). 20 proc.). PiS notuje poniżej 10%. 10 proocent. Wcale nie lepiej partia Kaczyńskiego radzi sobie w grupie 25-34-latków, gdzie przegrywa nie tylko z Konfederacją, Koroną i Koalicją, ale także z Partią Razem. Nieprzypadkowo na kongresie Rozwoju Plus pojawią się nazwiska kojarzone z lewicą społeczną, takie jak Paulina Matysiak, Maciej Szlinder, czy Jan Zygmuntowski-Oleszczuk. Nie oznacza to, że RP ma nie mieć prawicowego charakteru. Morawiecki po prostu rozumie, że polityka zaczyna rządzić się trochę innymi prawami i potrzeba w niej więcej elastyczności niż w twardogłowym PiS-ie.
± W idealnym scenariuszu podział PiS-u odbywa się tak jak podział Konfederacji i Korony Brauna. Ta pierwsza umocniła się na pozycji kilkunastu procent, ta druga utrzymuje się stabilnie ponad progiem wyborczym, a nawet kręci w okolicach 10%. 10 procent. Okazało się, że podział przyniósł im sumaryczny wzrost poparcia. Czy tak się stanie z PiS-em i Rozwojem Plus? Na razie sondaże (np. Opinia24) sugerują, że formacja Morawieckiego ze swoim wynikiem idealnie wpasowuje się w ewentualny ubytek w wyniku PiS.
± „Partia polityczna Mateusza Morawieckiego, pokazują sondaże, będzie miała 2%, 2 proc., a nie 6% 6 proc. poparcia. To oznacza to, że szczególnie ci posłowie, którzy dołączają do Mateusza Morawieckiego, zakończą swoją karierę polityczną, nie dostaną się do przyszłego Sejmu” – wieszczył dziś Mariusz Błaszczak w Telewizji Republika.
± Problem polega na tym, że zgodnie z aktualnymi sondażami sam PiS w przyszłym Sejmie straci kilkadziesiąt mandatów. A zatem grupa kilkudziesięciu posłów postanowiła spróbować szczęścia na nowej drodze życia, niż a nie czekać potulnie na wyrok.