Treść
± Dużo więcej emocji (przynajmniej na papierze) powinno za to dostarczyć dostarczyło spotkanie w Szczecinie. Tam miejscowa Pogoń, która wciąż nie może doczekać się pierwszego w historii klubu trofeum wywalczonego na polskich boiskach boiskach, podejmowała Legię Warszawę, która Warszawa. Ta po ostatnim sezonie ma sporo do udowodnienia reszcie stawki.
± Spotkanie miało dość dramatyczny przebieg - szczególnie dla fanów drużyny z Warszawy. zew stolicy - miało dość dramatyczny przebieg. Rzadko się bowiem zdarza, by gra napastnika doprowadziła bezpośrednio do anulowania... dwóch bramek, jakie ten zespół strzelił. Właśnie tego doświadczyli w piątkowy wieczór legioniści. Ostatecznie jednak Legia do Warszawy Legia wraca z trzema punktami. Na dwie minuty przed końcem meczu Pogoni Szczecin z Legią Warszawa, meczu, trener gości Marek Papszun wprowadził na boisko jednego ze swoich ulubieńców - Zorana Arsenicia, który w doliczonym czasie gry zdobył gola na wagę zwycięstwa.
± Sprowadzenie Kameruńczyka sprawiło, że na boczny tor odsunięty został Karol Angielski. Były wicekról strzelców ekstraklasy, nawet nie znalazł się w szerokiej kadrze na mecz inaugurujący sezon 2026/27. Spotkanie na ławce rozpoczął też Kamil Grosicki, a z opaską kapitańską wyszedł Linus Wahlqvist. Szwed nie oddał jej nawet gdy „Grosik” wszedł z rezerwy. To znak zmiany hierarchii w zespole Portowców. „Portowców”.
± Mecz wyraźnie układał się na remis. Oba zespoły lepiej grały w destrukcji niż ofensywie. Wprawdzie już w 7. minucie Mileta Rajović trafił do siatki Pogoni po rzucie rożnym, ale w całej sytuacji najpierw zagrał ręką i gol nie został uznany. W 31. min Nsame mógł z kolei upokorzyć swój były zespół, ale jego główkę z największym trudem sparował na róg Otto Hindrich. Więcej ciekawych sytuacji w pierwszej części nie było.
± Z kolei w 66. minucie Hindrich ponownie uratował Legię przed stratą gola. Tym razem główkował Paul Mukairu, ale rumuński golkiper końcami palców wyciągnął piłkę tuż przy słupku. W 72. min z kolei minucie szczęście było po stronie Pogoni i jej golkipera. Pogoni. Bramkarz „Portowców” Valentin Cojocaru instynktownie odbił dwa strzały zawodników Legii - najpierw Zjawińskiego, potem Rajovicia. Gdy I gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, w zamieszaniu podbramkowym, trzy metry od bramki, Arsenić odbił piłkę, Dimitrios Keramitsis przyjął ją na klatkę, ale sędziowie uznali, że futbolówka całym obwodem przekroczyła linię. W efekcie dało to zwycięstwo legionistom.
− W drugiej odsłonie spotkania do siatki gospodarzy trafił niwy nabytek „Wojskowych” z ... Polonii Warszawa - Łukasz Zjawiński, ale gol ponownie nie został uznany – wcześniej był spalony. W 66. min Hindrich ponownie uratował Legię przed stratą gola. Tym razem główkował Paul Mukairu, a Niemiec końcami palców wyciągnął piłkę tuż przy słupku.
+ W 31. min Nsame mógł z kolei upokorzyć swój były zespół, ale jego główkę z największym trudem sparował na róg Otto Hindrich. Więcej ciekawych sytuacji w pierwszej części nie było.
+ W drugiej odsłonie spotkania do siatki gospodarzy trafił nwy nabytek „Wojskowych” Łukasz Zjawiński, ale gol ponownie nie został uznany. Sędziowe dopatrzyli się offside'u Milety Rajovicia, którego postawa w piątkowy wieczór w Szczecinie ponownie odebrała bramkę Legii...