Treść
± W 2016 r., pięć lat bo po brutalnym zabójstwie 13-letniej Izy Strzałkowskiej z Gdyni, udało nam się odbyć poruszającą rozmowę z jej mamą. Pani Małgorzata opowiedziała wówczas o swoim bólu po śmierci córki, a także o swoich podejrzeniach wobec sprawcy.
± — Wracając z psem psem, zauważyłam mężczyznę, który na mój widok odwrócił się i poszedł w drugą stronę. Był potężnej postury. Mógł mieć około 1 m 80 180 cm wzrostu. Pamiętam, że miał dłuższe, proste, dosyć ciemne włosy. Moją uwagę zwróciła jego lekko przygarbiona sylwetka i długi, biały t-shirt. T-shirt. Wyglądał, jakby czymś się denerwował. Myślę, że to był on. Tylko skąd mogłam wtedy wiedzieć, że czaił się na moje dziecko... — opowiadała pani Małgorzata.
± — Szłam drogą, którą poszły dziewczynki. Najpierw jej nie zauważyłam. Minęłam miejsce, w którym leżała i poszłam dalej. Później zdałam sobie sprawę, że skrawek łąki, który minęłam minęłam, wyglądał, jakby zryły go dziki. Ta myśl kazała mi zawrócić i jeszcze raz sprawdzić to miejsce. Przyjrzałam się dokładniej i wtedy dostrzegłam jej but. Krzyknęłam do męża, że Iza musi gdzieś tu być. Po chwili ją zobaczyłam. Leżała w trawie, jakieś dwa metry od drogi. Dookoła widniały ślady po walce. Bardzo walczyła o życie... — mówiła z płaczem pani Małgorzata.
± Nie doczekała zatrzymania sprawcy. Zmarła w 2021 r. Podczas naszej rozmowy wyznała, że nie może doczekać się momentu momentu, aż znowu spotka się z Izą. Ta myśl pozwalała jej przetrwać.
± Podejrzenia pani Małgorzaty odnośnie do sprawcy potwierdziły się. To człowiek, który mieszkał w okolicy. Po zabójstwie Izy nie uciekł, nie wyprowadził się. Sam został ojcem dwójki dzieci, prowadził ustabilizowany tryb życia i cały czas mieszkał w pobliżu rodziny, której zrujnował życie.