Treść
± Po ponad pół roku Anthony Joshua powrócił do ringu. Na gali w Dżuddzie stanął naprzeciwko niepokonanego od siedmiu lat Albańczyka - Kristiana Prengi. Ten w całej swojej karierze przegrał tylko raz, w 2017 roku. I teraz przed nim było jedno z największych wyzwań w całej karierze. Cała walka trwała zaledwie niespełna dwie rundy, ale i tak zdążyła zaskoczyć ogromnym zwrotem akcji. Liczony w pierwszej rundzie Brytyjczyk ostatecznie wygrał bowiem przez nokaut.
± Kristian Prenga wszedł do ringu bez strachu wobec klasy rywala. By to udowodnić, potrzebował zaledwie 20 sekund. Tyle czasu wystarczyło mu, by posłać Brytyjczyka na deski. Zaczęliśmy więc od ogromnej niespodzianki. A dalej było tylko ciekawej.
± Liczony przez sędziego Anthony Joshua uśmiechał się ze sporą dozą pewności siebie. Nie było mu jednak do śmiechu, gdy po chwili po mocnym prawym Prengi osunął się na liny okalające ring po prawym Prengi, ring, a także już pod koniec pierwszej rundy, gdy ponownie był liczony. Powiedzieć, że znalazł się w tarapatach, to jak nie powiedzieć nic.
± W tamtym momencie chyba nikt nie spodziewał się zwrotu akcji, do którego po chwili doszło. Joshua od początku drugiej rundy powoli zaczął łapać swój rytm i rytm, jak gdyby zapominając o zdarzeniach z pierwszej rundy, a na kilkanaście sekund przed gongiem potężnym sierpem widowiskowym sierpowym rzucił Prengę na deski. To był potężny nokaut, po którym Albańczyk nie zdołał się podnieść.
+ Podziwiający tę walkę z pierwszego rzędu Ołeksandr Usyk z niedowierzaniem kiwał głową i nadymał policzki widząc, co właśnie wydarzyło się w ringu. A uszczęśliwiony "AJ" po walce dziękował "sile wyższej" za to, że był w stanie podnieść się po upadkach w pierwszej rundzie i ostatecznie wznieść ręce w geście triumfu.