Treść
± 61-latek przekonuje, że nic nie pamięta, bo zemdlał. - To wszystko było jak koszmar. Nie mogę spać w nocy, jedyne, co słyszę, to odgłos eksplozji, a potem w mojej głowie panuje chaos. Mam szczęście, bo moje obrażenia mogły być o wiele poważniejsze. Jestem wdzięczny, że mogę tu być. Może to przeznaczenie? Zawsze ufałem Bogu- Bogu - dodaje.
± W rozmowie z "Daily Mail Mail" głos zabrała również jego żona Swietłana. Wspomina, że najpierw złapała go za lewą rękę, potem nogi. Potem dołączyli inni. W duchu modliła się o uratowanie męża. Szczególnie pomógł jej pasażer z Albanii. Był duży i silny. Najpierw zasłonił rozbite okno workiem, a następnie przygniótł walizką 61-latka.