Michał Kwiatkowski po jedenastym Tour de France. "Nie w pełnym gazie"
± Ostatni etap to zawsze była świątynia dla sprinterów. Rozumiem, że na nowej trasie jest większy spektakl i szansa chociażby dla Tadeja Pogačara, ale on miał na tym wyścigu dużo więcej szans niż sprinterzy. Gdybym był rasowym sprinterem, to nie wiem, czy miałbym motywację, żeby dojeżdżać do Paryża. Tak jak Tim Merlier (zwycięzca trzech etapów wycofał się kilka dni przed końcem — przyp. red.). Ten sprint etap na Polach Elizejskich zawsze był czymś ważnym na liście sukcesów dla każdego sprintera. Niezależnie od tego, jak ciężki był wcześniej wyścig to zawsze była świątynia dla sprinterów. Trochę mi tego brakuje, że teraz właściwie nic ich nie trzyma, by przejechać na etapy górskie do samego końca.