Magazyn z AI za twoim płotem? Polskie wsie kontra centra danych [TO TRZEBA NA SPOKOJNIE]
± Wieś pod miastem, najlepiej niedaleko przyłączy energetycznych i autostrady. W takich miejscach inwestorzy najchętniej budują centra danych. Coraz częściej decydują się na to w Polsce. Nie ma ich u nas dużo, samorządy doceniają, że stawia się u nich na nowoczesność, a i w rządzie słychać optymistyczne głosy o technologicznym przyspieszeniu, przede wszystkim w kontekście sztucznej inteligencji. A ona trenowana jest właśnie w centrach danych — wielkich magazynach z serwerami fabrykach internetu. serwerami, „fabrykach internetu”. Takie obiekty potrzebne są nie tylko, by utrzymywać ChataGPT i podobne do niego aplikacje. To w nich „trzymany jest” cały internet, razem z rządowymi dokumentami, systemami bankowymi, kartotekami szpitalnymi.
± Mamy coraz więcej internetu, dlatego centra danych są nam potrzebne. Ale gdzie je budować? Jedno z nich ma powstać w podwarszawskich Regułach, w gminie Michałowice. To właśnie w „obwarzanku warszawskim” wokół stolicy stawia się ich najwięcej. Lokalne władze często chciałyby rozwinąć przed inwestorami czerwony dywan. Problem w tym, że do mieszkańców dotarły wieści z USA i zachodu Europy, gdzie z centrami danych są niemałe problemy. To prądożerne instalacje, które do chłodzenia serwerów często potrzebują ogromnych ilości wody. I właśnie o wodę i zapotrzebowanie na energię pytają mieszkańcy gminy Michałowice, z którymi rozmawiam w nowym odcinku podcastu „To trzeba na spokojnie”.