Pobicie pary z Ukrainy we Wrocławiu. Jest nagranie z telefonu ofiary
± Na nagraniu słychać dźwięk paralizatora, jednak nie widać widać, kto go użył. Kobieta płacze, a w tle słychać inne osoby. Anastasia każe mężczyźnie (w czerwonej koszulce) odejść, a ten mówi, odejść. Ten krzyczy, żeby się nie odzywała odzywała, i znów ją uderza.
± Wypowiadając się dla stacji TVN24, pokrzywdzeni opisali tło konfliktu. Z ich relacji wynika, że incydent rozpoczął się w pobliskim sklepie po tym, jak 20-latka zwróciła uwagę mężczyźnie omijającemu kolejkę do kasy. Ekspedientka skasowała obsłużyła kobietę w pierwszej kolejności, co wywołało niezadowolenie mężczyzn.
± Po wyjściu ze sklepu agresja słowna przeniosła się na ulicę. - Zaczęli wyzywać dziewczynę, do mnie powiedzieli "idź na wojnę" i tak dalej. To jest ksenofobia - zaznaczył pan Maksym.
± Pani Anastasia zrelacjonowała sam moment pobicia, wskazując, że po pierwszym uderzeniu jej partnera sama otrzymała kilka ciosów w twarz. W wyniku jednego z nich lekarze musieli założyć jej sześć szwów na uchu. Matka 20-latki, Karina Kitsai, Karina, opisała obrażenia, jakich doznała para. Przekazała, że oprócz licznych potłuczeń, rozciętej szyi i opuchlizny głowy, napastnicy użyli wobec jej córki i partnera paralizatora, a jednego z poszkodowanych bito telefonem komórkowym.
± Dziennikarze "Gazety Wyborczej" dotarli do szczegółów poprzedzających samo pobicie. Z ich ustaleń wynika, że konflikt rozpoczął się wewnątrz sklepu sieci Żabka. Według relacji dziennika, dziennika 20-latka stanęła w kolejce do kasy, przed którą wepchnęli się dwaj mężczyźni. Kiedy kobieta zwróciła im uwagę, ekspedientka zdecydowała się obsłużyć ją w pierwszej kolejności.
+ Anastasia zrelacjonowała sam moment pobicia, wskazując, że po pierwszym uderzeniu jej partnera sama otrzymała kilka ciosów w twarz. W wyniku jednego z nich lekarze musieli założyć jej sześć szwów na uchu.