Lead
- Niedobrze na pewno się stało, Niedobrze, że te nagrania ujrzały światło dzienne i trzeba dzienne. Trzeba w normalnym toku postępowania wyjaśnić, dlaczego tak się stało - ocenił we wtorkowym programie "Tłit" wiceminister sprawiedliwości... sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha...
Treść
± Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała w poniedziałek, że "prowadzi czynności sprawdzające w związku z opublikowaniem dziś w internecie nagrania z przesłuchania świadka Jarosława Kaczyńskiego w sprawie tzw. dwóch wież". Jak dodano, dodała prokuratura, "jedyną osobą która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy sprawy, był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego, uprzednio pouczony o treści art. 241 kk Kk (dot. tajemnicy postępowania przygotowawczego - red.)". Fragmenty nagrań przedstawił pokazał w poniedziałek portal goniec.pl.
± O kwestię upublicznienia tych nagrań oraz dlaczego one wypłynęły, materiałów pytał we wtorkowym programie "Tłit" Michał Wróblewski Arkadiusza Myrchę. - Dlaczego - to teraz w czynnościach sprawdzających będzie prokuratura badała, bo taki komunikat wczoraj się pojawił - wyjaśnił wiceminister sprawiedliwości.
± Dopytywany przez prowadzącego, czy jest to "skandal", Myrcha odpowiedział: - Może to nie skandal, bo skandali to mamy w ostatnich latach całkiem dużo i faktycznie są poważne afery. Natomiast tutaj doszło do wycieku w sprawie, która została zakończona postanowieniem o umorzeniu i chyba niedobrze się stało, że jeszcze w momencie, kiedy faktycznie to postępowanie nie jest uprawomocnione - podkreślił Myrcha.
± Na stwierdzenie Michała Wróblewskiego, że teraz każdy świadek czy przesłuchiwany może mieć obawy, że nagranie z jego przesłuchania trafi do mediów, przekazał: - Nie powinien mieć takich obaw i materiał powinien być dostępny tylko dla uczestników postępowania. Są jasne przepisy, które dają podstawę prawną do upublicznienia takiego postępowania pod kontrolą prokuratora, pod kontrolą sądu, zwłaszcza kiedy postępowanie jest w toku.
± - Niedobrze na pewno się stało, Niedobrze, że te nagrania ujrzały światło dzienne i trzeba w normalnym toku postępowania wyjaśnić, dlaczego tak się stało - podsumował Arkadiusz Myrcha, Myrcha w dalszej części wypowiedzi w programie programie, odnosząc się też do podnoszonej przez śledczych kwestii, że jedyną osobą, która miała dostęp do ujawnionego nagrania, był pełnomocnik Geralda Birgfellnera - Roman Giertych.