← wróć
Fakt 1 obserwowana zmiana

Głowy spuszczone. Tak szli do prokuratury podejrzani o pobicie Ukraińców

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

zmiana treści zaobserwowano 28.07 16:51 · kopiuj link do tej zmiany

Głowy spuszczone. Tak szli do prokuratury podejrzani o pobicie Ukraińców

Lead

Policja zatrzymała już dwóch sprawców pobicia ukraińskiej pary we Wrocławiu. Jak ustalił "Fakt", trwają czynności procesowe z nimi czynności w prokuraturze. Jeden już się zakończyły. Obaj usłyszeli zarzuty, ale jednemu z nich — Tomasz M. — usłyszał już zarzuty. — Grozi mu ... grożą suro...

Treść

± W niedzielę na ul. Okulickiego we Wrocławiu doszło do brutalnego ataku na dwoje obywateli Ukrainy — 20-letnią kobietę i 21-letniego mężczyznę. Zdarzenie zostało nagrane, a film opublikowano później w mediach społecznościowych. Widać na nim trzech napastników, którzy biją mężczyznę, a jego partnerka próbuje go osłonić i powstrzymać agresorów. W poniedziałek wieczorem funkcjonariusze zatrzymali dwóch podejrzanych — Tomasza M. i Adama C. Według informacji podawanych przez "Gazetę Wyborczą", jeden z nich jest związany ze środowiskiem przestępczym i walkami na gołe pięści, natomiast drugi ma być pseudokibicem startującym w zawodach MMA. Policja nadal poszukuje trzeciego uczestnika napaści. Reporter "Faktu" na żywo relacjonuje wtorkowe posiedzenie prokuratury, na którym trwają czynności z podejrzanymi.

± Jak informuje reporter "Faktu" Łukasz Woźnica, do prokuratury doprowadzono także drugiego z zatrzymanych. Mowa o 45-letnim Adamie C. Przed godz. 16.00 czynności procesowe z zatrzymanymi zakończyły się.

+ Według informacji podawanych przez "Gazetę Wyborczą", jeden z nich jest związany ze środowiskiem przestępczym i walkami na gołe pięści, natomiast drugi ma być pseudokibicem startującym w zawodach MMA. Policja nadal poszukuje trzeciego uczestnika napaści. Reporter "Faktu" na żywo relacjonuje wtorkowe posiedzenie prokuratury, na którym trwają czynności z podejrzanymi.

+ — Pierwszy podejrzany został już przesłuchany. Wcześniej został mu ogłoszony zarzut, o którym mówiłem, czyli pobicia, przemocy na tle narodowościowym i spowodowania obrażeń skutkujących naruszeniem czynności narządów ciała na okres poniżej siedmiu dni. Drugiemu z podejrzanych — Adamowi C., również ogłoszono podobny zarzut, czyli działania wspólnie i w porozumieniu. Przy czym, jako że pan Adam C. był już wcześniej karany za podobne przestępstwa, zarzut obejmował również tak zwaną recydywę, czyli będzie odpowiadał w warunkach powrotu do przestępstwa — wyjaśnił rzecznik wrocławskiej prokuratury.

+ Dodał, że pierwszy z podejrzanych nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu.

+ — Złożył obszerne wyjaśnienia dotyczące przebiegu tego zdarzenia z jego perspektywy, z tego jak on to widział. Jako, że te wyjaśnienia nie korespondowały tak do końca ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym, prokuratura planuje wystąpienie wobec obu podejrzanych z wnioskiem do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania — przekazał prok. Jakub Dłubacz.

+ Tomaszowi M., który nie był wcześniej karany, grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. Surowsze konsekwencje może natomiast ponieść Adam C.

+ — Jako, że drugi mężczyzna ma zarzut związany z recydywą, czyli z powrotem do przestępstwa, ten przepis powoduje obostrzenie górnej granicy kary o połowę, czyli do siedmiu lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności — informuje prok. Dłubacz.

+ Na nagraniu, na którym zarejestrowano pobicie, widoczna była również stojąca z psem kobieta. Dziennikarze dopytywali rzecznika prokuratury czy ona również została przesłuchana.

+ — Z tego co wiem była już przesłuchana w charakterze świadka. Oglądałem też to nagranie, które pojawiło się w mediach. Na chwilę obecną zarzuty zostały przedstawione dwóm podejrzanym mężczyznom. Trzeci mężczyzna, z tego co wiem, nie został jeszcze zatrzymany — poinformował prok. Dłubacz.

+ Dodał, że Tomasz M., którego przesłuchanie zakończyło się wcześniej, nie przyznał się do winy, ale złożył obszerne wyjaśnienia dotyczące przebiegu całego zdarzenia.

+ — Nie mam jeszcze informacji na temat tego, czy Adam C. przyznał się do zarzucanego mu czynu — przekazał rzecznik prokuratury.