Wyzywali Ukraińca. Pasażerowie wyrzucili ich z pociągu
± Jak wynika z nagrania, dwóch mężczyzn w pociągu miało obrażać i grozić jednego z pasażerów i wykrzykiwać ksenofobiczne hasła wymierzone w Ukraińców i Białorusinów. Grozili też jednemu z pasażerów. - Wysiądź na stacji, dawaj, nap*** się - mówił jeden z agresorów. Według relacji internautów mieli też wykrzykiwać ksenofobiczne hasła wymierzone w Ukraińców i Białorusinów.
± W pewnym momencie agresor próbował podejść do pasażera, który ich nagrywał. Został jednak powstrzymany przez inne osoby znajdujące się w pociągu.
± Jak opisuje Wirtualnej Polsce aspirant sztabowy Aneta Nasiłowska z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie, do zdarzenia doszło w pociągu relacji Warszawa-Tłuszcz przy stacji Kobyłka-Ossów.
± Funkcjonariusze przeprowadzili czynności z agresywnymi mężczyznami. - Mama chłopca nic nie chciała. Nie stwierdziła, że doszło do narodowościowych przewinień - mówi policjantka. - Mężczyźni zostali ukarani mandatami za naruszenie ładu i porządku w miejscu publicznym - dodała. Mają zapłacić po 500 zł.
− - Doszło do nieporozumienia, faktycznie był tam udział małoletniego obywatela Ukrainy. Kierownik pociągu próbował ich wyprosić, jak już pociąg zatrzymał się na stacji. Wywiązała się szamotanina, została wezwana policja - opisuje.
− - Mężczyźni zostali ukarani mandatami za naruszenie ładu i porządku w miejscu publicznym - dodała.
+ - Dwóch mężczyzn, jeden w wieku 20 lat, drugi 22, zaczęło zaczepiać chłopaka, 16-letniego, jak się okazało, obywatela Ukrainy. Ten chłopiec później mówił, że w sumie to sam do końca nie wie z jakiego powodu oni go tam zaczepiali - mówi policjantka.
+ Kierownik pociągu nakazał im opuszczenie składu. - Zawiązała się tam szamotanina, kierownik pociągu z racji tego, że był blisko nich, został rykoszetem odepchnięty - opisuje.
+ Jak podkreśla policjanta, mężczyzn przebadano na obecność alkoholu w organizmie. Byli trzeźwi. Nie byli badani pod kątem innych substancji.
+ Zaatakowanego 16-latka z pociągu odebrała matka. - Nie składała żadnego zawiadomienia, nie widziała takiej potrzeby. Nic się w jej ocenie nie stało - podkreśla aspirant sztabowy Nasiłowska. - Mama chłopca nic nie chciała. Nie stwierdziła, że doszło do narodowościowych przewinień - mówi policjantka.
+ Policja podkreśla, że nie dostała żadnego zawiadomienia o ksenofobicznych hasłach, jakie według relacji w sieci mieli wykrzykiwać agresorzy.