Oszuści podszywają się pod dostawcę prądu. Najbardziej narażeni są ci, którzy płacą w pośpiechu
<strong>"Masz "Masz niedopłatę za energię. Ureguluj należność, aby uniknąć wstrzymania dostaw". Kwota dostaw" — kwota jest niewielka, link znajduje się tuż pod komunikatem, kilka kliknięć ma szybko zamknąć sprawę. Czy a... aby na p...
± Cyberprzestępcy porzucili skomplikowane historie. nie wymyślają skomplikowanych historii. Częściej liczą na to, że wiadomość trafi do nas w złym momencie. Gdy spieszymy się do pracy, stoimy w kolejce albo naprędce opłacamy rachunki na telefonie, przez telefon, łatwiej nam uznać fałszywy komunikat za kolejną jeszcze jedną sprawę do załatwienia.
± Wyobraźmy sobie zwykły poranek. Ktoś właśnie wysiada z autobusu, odpisuje na służbowe wiadomości i widzi odbiera SMS o zaległości za prąd. Kwota wynosi kilkanaście złotych. Nie wygląda groźnie ani szczególnie podejrzanie. wzbudza podejrzeń. Przeciwnie, brzmi wygląda jak drobna zaległość, którą najlepiej od razu uregulować.
± Odbiorca klika w dołączony do komunikatu link. Na ekranie pojawia się strona z logo dostawcy energii, polem a na niej pole do wpisania danych oraz przyciskiem prowadzącym i przycisk prowadzący do płatności. Wszystko wygląda znajomo, zwłaszcza na niewielkim ekranie smartfona. Trudniej wtedy zauważyć, że Tymczasem adres strony różni się od prawdziwego zaledwie kilkoma znakami.
± Podobna sytuacja może wydarzyć się wieczorem. Rachunki opłaca starszy członek rodziny, który właśnie otrzymał informację o możliwym odłączeniu prądu. Nie chce nikogo martwić ani ryzykować zaległości, więc próbuje samodzielnie załatwić sprawę. Oszust wykorzystuje, wykorzystuje w tym przypadku nie brak rozsądku, lecz poczucie odpowiedzialności.
± Ofiarą cyberprzestępcy może paść także osoba, która bardzo sprawnie korzysta z bankowości elektronicznej. Pośpiech zawęża uwagę. Człowiek koncentruje się na wykonaniu zadania, a nie na sprawdzeniu, czy samo zadanie jest ono prawdziwe. Przestępca nie musi przekonać nas na długo. Wystarczy mu kilkadziesiąt sekund, podczas których W takich razach działamy automatycznie. I to przestępcy wystarcza.
± Jeszcze niedawno phishing kojarzył się z nieporadnie napisanym e-mailem, przypadkowym logo i błędami, które były widoczne już od pierwszego zdania. Z takimi wiadomościami wciąż można było zauważyć po pierwszym zdaniu. Takie wiadomości nadal się zdarzają, zetknąć, ale nie warto już zakładać, że każde oszustwo będzie równie oczywiste.
± Cyberprzestępcy potrafią dziś kopiować wygląd firmowych komunikatów firmowe komunikaty i tworzyć strony przypominające prawdziwe serwisy obsługi klienta. Nazwa nadawcy może być bardzo łudząco podobna do nazwy znanej firmy. Adres internetowy także może wyglądać wiarygodnie, choć w rzeczywistości prowadzi prowadzić do witryny kontrolowanej przez oszustów.
± PGE Obrót ostrzega klientów przed przestępcami podszywającymi się pod pracowników firmy. Fałszywe SMS-y oraz i e-maile dotyczą między innymi rzekomego braku płatności, niedopłaty do faktury albo zwrotu nadpłaty. Każdy z tych scenariuszy ma skłonić odbiorcę do kliknięcia w link i wykonania kolejnego polecenia.
± Błędy językowe nadal powinny wzbudzać czujność. Nie można jednak traktować ich braku jako dowodu autentyczności. Fałszywa wiadomość może być napisana poprawnie i wyglądać profesjonalnie. Paradoks współczesnych oszustw polega na tym, że podejrzane bywa właśnie to, co na pierwszy rzut oka wygląda zupełnie normalnie. wiarygodnie.
± Płatności mobilne są oczywiście wygodne, ale mały ekran niestety działa na korzyść oszusta. Pełny adres strony może być niewidoczny, a znajome logo zajmuje znaczną część ekranu. Człowiek Użytkownik widzi nazwę firmy, kwotę oraz przycisk "zapłać" i zaczyna wykonywać kolejne kroki.
± Niebezpieczne jest również przekonanie, że niewielka kwota nie wymaga dokładnego sprawdzania. Gdy wiadomość mówi o dotyczy dużej zaległości, wiele osób odruchowo sięga po fakturę. Przy kilkunastu złotych łatwiej uznać, że doszło do drobnej pomyłki, i zapłacić "dla świętego spokoju".
± Tyle że kwota pokazana w SMS-ie jest jedynie przynętą. Prawdziwym celem może być przejęcie dostępu do bankowości elektronicznej, zapisanie danych karty albo zainstalowanie szkodliwego programu. Kilkanaście złotych widocznych na ekranie nie ma więc nic wspólnego z rzeczywistą skalą ryzyka.
± Klient PGE może samodzielnie zalogować się do PGE eBOK albo aplikacji Moje PGE i sprawdzić stan rozliczeń. W razie wątpliwości można może również skontaktować się z Biurem Obsługi Klienta. Jeżeli podejrzana historia pojawia się podczas rozmowy telefonicznej, warto się rozłączyć, samodzielnie znaleźć oficjalny numer i dopiero wtedy zadzwonić.
± O zagrożeniu dobrze porozmawiać z osobami, które opłacają domowe rachunki. Nie chodzi o straszenie ani odbieranie komuś samodzielności. Wystarczy wspólna zasada: wiadomości o nagłej niedopłacie, zwrocie pieniędzy lub możliwym odłączeniu prądu najpierw sprawdzamy, a dopiero później wykonujemy płatność. Taki mechanizm przydaje się zwłaszcza wtedy, Zwłaszcza gdy rachunkami zajmuje się kilka osób.