±Monika Miłowska, prezeska Fundacji To Proste i przewodnicząca Biura Sieci Mapuj Pomoc: Przeszliśmy właśnie przez sytuację kryzysową. Tym razem była to rakieta [spadła w okolicy miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim – od aut.] – aut.], ale przecież może to być też przecież powódź i wzbierająca woda. Na taką okoliczność mamy Strategię Komunikacji Kryzysowej, którą Rządowe Centrum Bezpieczeństwa dopracowało w tym roku. To bardzo dobra strategia. Tyle że nie zadziałała.
±W Ukrainie system informowania ludzi jest jeszcze bardziej precyzyjny. Ukraińcy spięli system powiadamiania alarmowego z systemami wojskowymi, więc ludzie dostają informację o zbliżającym się zagrożeniu wcześniej. Wiedzą, jakie to zagrożenie – drony czy rakiety i jakie – więc wiedza, wiedzą, ile naprawdę mają czasu, by przejść w bezpieczne miejsce.
±To, że alarm wywołał nieporozumienia i chaos, powinno być teraz przedmiotem analizy. Możemy powiedzieć, że w tym wszystkim mieliśmy szczęście: zobaczyliśmy, co nie działa i dostaliśmy szansę na naprawienie tego. Tyle że ataki dronowe Polska już przeżyła – i ciągle system ostrzegania i informowania ludzi nie działa, działa tak, jak trzeba.
±Po nocnym alarmie o 7 07:00 rano wszystkie powieliłyby komunikat RSO o tym, co się stało i zapowiedziały, że kolejny komunikat pojawi się w południe. I powtórzyły: „jesteśmy razem i jesteśmy bezpieczni”.