Media wyprzedziły służby w sprawie rakiety? Policja odpowiada reaguje na zarzuty po wybuchu rakiety pod Lublinem. "Szanowny panie"
− W nocy ze środy na czwartek podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę wojsko wykryło obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej, który rozbił się w miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim. Spadł na terenach rolniczych, z dala od zabudowań mieszkalnych, dzięki czemu nikt nie został poszkodowany. Na miejscu powstał krater, a teren zabezpieczyły wojsko i służby prowadzące czynności wyjaśniające.
− W sieci i mediach zaczęły pojawiać się liczne komentarze, w których służbom zarzuca się, że pojawiły się na miejscu zdarzenia długo po dziennikarzach. Z doniesień reporterki Polsat News Ewy Pajuro wynika, że Żandarmeria Wojskowa przybyła tam ponad godzinę po dziennikarzach i blisko 3,5 godziny po wybuchu. Na miejscu były już jednak policja i straż pożarna. — Kiedy dostaliśmy sygnały od mieszkańców, ruszyliśmy w drogę, a kiedy przyjechaliśmy, przy kraterze, w odległości około 100-200 m, znajdowało się kilku policjantów i kilku strażaków — przekazała.
− Na wpis Szafarowicza odpowiedziała policja. "Szanowny panie redaktorze, policjanci z garnizonu lubelskiego wspólnie ze strażakami o godzinie 5.11 ujawnili na polu miejsce, gdzie spadł niezidentyfikowany obiekt latający. Miejsce zostało zabezpieczone przez funkcjonariuszy" — czytamy w jej wpisie.