Pan Zdradeusz. Co wynika z epopei o rozłamie w PiS?
Morawiecki postanowił nie czekać na formalne dopełnienie procedur i, i – pozostając nadal w partii, partii – założył na ostatnim przed wrześniem posiedzeniu Sejmu własny klub
± Dokonało się. Jarosław Kaczyński próbował „uwięzić” Mateusza Morawieckiego i jego posłów w Prawie i Sprawiedliwości. Komitet Polityczny, który zebrał się we wtorek, wtorek 28 lipca 2026, mógł od ręki podjąć uchwałę o usunięciu buntowników z partii. Zamiast tego zapowiedzianą zapowiedziano procedurę, w której indywidualnie sprawy parlamentarzystów rozpatrywał będzie rzecznik dyscyplinarny z odwołaniem do sądu koleżeńskiego. Tymczasem czas uciekał, grill inaugurujący Rozwój Plus zaplanowany był na 31 lipca, podobnie jak lista wakacyjnych wydarzeń.
± Liberałowie instynktownie reagują z nieskrywanym entuzjazmem na rozpad ich odwiecznego adwersarza. Z jednej strony ta radość jest przedwczesna, bo nawet sondaże z uwzględnieniem czterech komitetów prawicowych – PiS-u, Konfederacji, Korony i Rozwoju Plus – pokazują, że taka koalicja miałaby obecnie w Sejmie większość. Ale cztery, zamiast trzech komitetów, to sytuacja daleko bardziej ryzykowna. Nie bez znaczenia jest także fakt, że rozpad PiS na dwie ostro atakujące się partie będzie pogłębiać wrażenie chaosu, jaki panuje po na prawicowej scenie polityki. To sytuacja diametralnie odmienna od tego, jaką – pomimo oczywistych różnic – synergię prezentowały w kampanii trzy komitety ówczesnej opozycji.