Malta zdobyta! Raków urządził pokaz strzelecki i gra dalej o Ligę Konferencji
− Przed tygodniem drużyna Dawida Kroczka zwyciężyła u siebie 3:1. W piątkowy wieczór piłkarze Rakowa Częstochowa również byli lepsi, wygrywając aż 4:0.
− Bramki dla Częstochowian strzelali Michael Ameyaw (22.), Tomasz Pieńko (31.), Adin Molnar (74.) i Patryk Makuch (78.).
− Sędzia Pavle Ilić z Serbii pokazał łącznie cztery żółte kartki. Petar Sekulović z Valetty po zobaczeniu drugiego żółtego kartonika opuścił boisko.
+ Przed tygodniem drużyna Dawida Kroczka zwyciężyła u siebie 3:1 i to ona była faworytem w rewanżu w Ta'Qali. Nawet pamiętając o historii rywalizacji Lecha Poznań z Aarhus (mistrz Polski roztrwonił trzy gole zaliczki), a także mimo faktu, że muszą już sobie radzić bez najlepszego strzelca Jonatana Brauta Brunesa, który przeszedł do Sparty Praga.
+ Trener Kroczek zapewniał jednak, że jego podopieczni twardo stąpają po ziemi. W piłce już wielokrotnie działy się różne rzeczy i wszyscy sobie zdajemy z tego sprawę, dlatego bardzo skrupulatnie przygotowujemy się do rewanżu - mówił dzień wcześniej.
+ Emocje na Malcie skończyły się jednak dość szybko. Minęło niewiele ponad pół godziny meczu i było już 2:0 dla Rakowa po golach Michaela Ameyawa i bardzo aktywnego Tomasza Pieńki.
+ W 54. minucie goście prowadzili 3:0, tym razem po trafieniu Adina Molnara. Sprowadzony przed obecnym sezonem z MTK Budapeszt Węgier nie wykorzystał najpierw sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale popisał się skuteczną dobitką.
+ Po godzinie gry czwartej drużynie poprzedniego sezonu PKO BP Ekstraklasy grało się jeszcze łatwiej, bowiem drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę po faulu na Pieńce zobaczył czarnogórski zawodnik Petar Sekulović.
+ Mający przewagę zawodnika Częstochowianie zdobyli jeszcze jedną bramkę - w 78. minucie wynik po mocnym uderzeniu z pola karnego ustalił Patryk Makuch.
+ W 3. rundzie eliminacji Raków zmierzy się z Hammarby IF, który przegrał rywalizację w Lidze Europy z belgijskim Anderlechtem. U siebie szwedzki zespół zremisował 1:1, a rewanżu uległ 1:3.