Treść
− Czwartkowy wieczór przy Nowej Bukowej z pewnością zostanie w pamięci fanów „GieKSy” na długo. Katowiczanie długo próbowali przełamać obronę rywali. Pod koniec spotkania udało im się to raz za razem, dzięki czemu wygrali.
− Bramki zdobywali: 1:0 Adam Zrelak (48, głową), 1:1 Frantisek Kosa (57), 2:1 Mateusz Wdowiak (79, głową), 3:1 Ilia Szkurin (82).
+ Katowiczanie wrócili do europejskich rozgrywek po 23-letniej przerwie, stąd mecz miał dla miejscowych kibiców wyjątkowe znaczenie. Trener gospodarzy Rafał Górak podkreślał przed tym spotkaniem, że jego podopieczni mają wszystko w swoich rękach. Na pewno chcieli też zatrzeć wrażenie po niedzielnej porażce na inaugurację sezonu ekstraklasy (1:2 z Wisłą w Krakowie).
+ Dobrze znany z polskiej ligi szkoleniowiec MSK Pavol Stano spodziewał się ciężkiej przeprawy. I taka była. Ekipę gości przyjechała dopingować ok. 200-osobowa grupa kibiców, którzy jednak niewiele mogli zdziałać na wypełnionej przez fanów rywali widowni.
+ Pierwsza połowa skończyła się bezbramkowym remisem, choć mogło być inaczej. Oba zespoły stworzyły okazje do zdobycia goli, ale zabrakło precyzji w zakończeniu akcji.
+ Ze strony gości dwukrotnie szansę na otworzenie wyniku miał były gracz GKS Marko Roginić. Najpierw z bliska głową uderzył niecelnie, potem spudłował w sytuacji sam na sam z Gabrielem Kobylakiem. Katowiczan na prowadzenie mógł wyprowadzić Adam Zrelak. Jego pierwszy strzał z ostrego kąta obronił Jakub Badzon. Potem, w ciągu kilkudziesięciu sekund, napastnik nie wykorzystał dwóch sytuacji. Nie trafił w piłkę tuż przed bramkarzem MSK, a po jego główce gości uratował słupek. Gospodarze w ataku pozycyjnym próbowali strzałów z daleka, dośrodkowań na pole karne – także z rzutów rożnych - ale nic z tego nie wynikło.
+ Podczas przerwy na murawie zaprezentowała się żeńska drużyna GKS, która będzie rywalizowała w startującym w piątek sezonie ekstraligi. Zawodniczki trenerki Karoliny Koch zostały „trafione” wodą ze zraszaczy murawy, ale – biorąc pod uwagę wysoką temperaturę – nie było to zapewne problemem.
+ Po wznowieniu gry najpierw, przed pustą bramką, kapitan Katowiczan Arkadiusz Jędrych w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg „zamykającego” akcję Krisztiana Bari, a chwilę potem okazję do radości mieli fani GKS. Po dokładnym podaniu Bartosza Nowaka z prawej strony pola karnego głową z czterech metrów trafił do siatki Zrelak.
+ Piłkarze trenera Góraka utrzymali prowadzenie krótko, bo w 57. minucie Frantisek Kosa płaskim uderzeniem tuż zza linii pola karnego zaskoczył Gabriela Kobylaka.
+ Gospodarze od razu przystąpili do natarcia, ale dopiero potrójna zmiana w 75. minucie pomogła, bowiem rezerwowi zdobyli dwa gole. Mateusz Wdowiak – po podaniu Nowaka z rzutu wolnego – głową zaskoczył golkipera MSK, a Ilia Szkurin pokazał duży refleks tuż przed bramką Słowaków, pakując piłkę do siatki w ekwilibrystyczny sposób. W tym przypadku asystę zaliczył Bartosz Wolski.
+ Po tych dwóch ciosach zespół z Żyliny się nie podniósł. Porażka mogła być wyższa, gdyby w doliczonym czasie Szkurin nie spudłował w idealnej sytuacji.