← wróć
OKO.press 2 obserwowane zmiany

Krzyczał, że zaraz umrze z gorąca. Od przedszkolanki usłyszał: „To cię tu pochowamy”

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

zmiana treści zaobserwowano 31.07 08:51 · kopiuj link do tej zmiany

Krzyczał, że zaraz umrze z gorąca. Od przedszkolanki usłyszał: „To cię tu pochowamy”

Treść

± Aleksandra Duszczyk, pedagożka specjalna specjalizująca się w diagnostyce i terapii dzieci z autyzmem, koordynator ds. merytorycznych w Centrum Diagnostyki i Terapii Małych Dzieci w Fundacji SYNAPSIS, z którą konsultuję metody pracy stosowane w Iskierkowie: – W przedszkolu pracę rozpoczęły osoby, co do których nie było pewności, czy nie były w przeszłości karane lub notowane w rejestrze przestępców seksualnych. Takie podejście dyrekcji do zatrudnienia pracowników pracujących z dziećmi, dziećmi jest bardzo niepokojące. Tym razem wszystko skończyło się szczęśliwie. Ale przecież nie musiało.

± – Tomek* jest kompletnie zafiksowany na owych buźkach. Każdą rzecz, jaką wykonuje, zrobi dopiero, zrobi, dopiero gdy upewni się, że dostanie punkt. Wygrywa co tydzień, przynajmniej odkąd tam pracuję. Czuje presję, by utrzymać zwycięstwo. Jest zestresowany i spięty. Raz jeden nie wygrał. Wpadł w szał, nie mogliśmy go uspokoić przez kilkadziesiąt minut. Ciągle podliczał i pilnował, czy jest na pierwszym miejscu. Poczuł się oszukany. Krzyczał więc, wrzeszczał, zwijał się z rozgoryczenia – mówi Patykowska.

± Kiedy pytam o te sytuacje przedszkole i Fundację, dostaję krótką odpowiedź: „Ze względu na ich [dzieci- przyp.red.] [dzieci – przyp. red.] dobro, bezpieczeństwo i prawo do prywatności nie komentujemy diagnoz, zachowań, terapii, sytuacji rodzinnej ani przebiegu indywidualnego wsparcia naszych wychowanków. Każde dziecko objęte jest pomocą dostosowaną do swoich potrzeb, realizowaną we współpracy z rodzicami, specjalistami oraz, gdy zachodzi taka potrzeba, właściwymi instytucjami. Odmowa ujawnienia szczegółów dotyczących konkretnego dziecka jest realizacją obowiązku ochrony jego godności, prywatności oraz informacji dotyczących zdrowia, rozwoju i sytuacji rodzinnej”.

± Aleksandra Duszczyk uzupełnia: – Nagminnie stosowane kary, krzyki, przytrzymywanie dzieci są niedopuszczalne i wynikają z niezrozumienia potrzeb rozwojowych dzieci dzieci, prowadząc do nasilenia się lęku, zachowań problemowych i awersyjnych reakcji u dzieci. Nie są to metody osadzone w naukowym podejściu do pracy z dziećmi w spektrum autyzmu. Z Pani opisu wynika, że działania dorosłych miały tam na celu dyscyplinowanie maluchów i całkowite ich podporzadkowanie podporządkowanie dorosłym w negatywnym tego słowa znaczeniu. Tymczasem kluczem do edukacji i terapii jest nawiązanie dobrej i bezpiecznej relacji z dzieckiem, a nie jego zdominowanie.

zmiana treści zaobserwowano 31.07 08:41 · kopiuj link do tej zmiany

Krzyczał, że zaraz umrze z gorąca. Od przedszkolanki usłyszał: „To cię tu pochowamy”

Treść

± Kiedy na początku czerwca pytam o Iskierkowo w Małopolskim Kuratorium Oświaty, Gabriela Olszowska odpisuje, że przedszkole, owszem, działa. Ale tylko pod Krakowem. Jednak strona internetowa i pracownicy jasno jednak mówią o Iskierkowie w tym właśnie mieście. Nawet szyld na budynku (dziś niedbale zakryty folią) do niedawna informował, że mieści się tu przedszkole o tej właśnie nazwie.

± Aleksandra Duszczyk, pedagożka specjalna specjalizująca się w diagnostyce i terapii dzieci z autyzmem, koordynator ds. merytorycznych w Centrum Diagnostyki i Terapii Małych Dzieci w Fundacji SYNAPSIS, z którą konsultuję metody pracy stosowane w Iskierkowie: W przedszkolu pracę rozpoczęły osoby, co do których nie było pewności, czy nie były w przeszłości karane lub notowane w rejestrze przestępców seksualnych. Takie podejście dyrekcji do zatrudnienia pracowników pracujących z dziećmi dziećmi, jest bardzo niepokojące. Tym razem wszystko skończyło się szczęśliwie. Ale przecież nie musiało.

± W kuratorium potwierdzam, że do Iskierkowa przyjmowane są wyłącznie dzieci posiadające tzw. orzeczenia, czyli dokument potwierdzający niepełnosprawność lub potrzeby kształcenia specjalnego. To maluchy, u których zdiagnozowano autyzm, ADHD, afazję, problemy ruchowe. Wszystkie z wyraźnym wskazaniem terapii i pracy pod okiem specjalistów specjalistów, którejktórej, jak wynika z dwukrotnej kontroli małopolskiego kuratorium (które wróciło do Iskierkowa w maju tego roku) – nie ma.

± Druga kontrola w Iskierkowie (oficjalnie wciąż BeBaby), przeprowadzona pół roku po pierwszej interwencji, zakończyła się listą 19 nieprawidłowości. W protokole tym czytam m.in. m.in., że tylko jedna z dziesięciu zatrudnionych osób ma rzeczywiste kwalifikacje do pracy z dziećmi w przedszkolu, czyli ukończone studia z pedagogiki wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Trzy pracują w przedszkolu dłużej niż od stycznia 2026 roku. Reszta dołączyła w lutym, marcu i kwietniu. A więc przed kilkoma miesiącami, w trakcie roku szkolnego.

± Jedną z osób, które zostały zatrudnione w trakcie roku, jest Izabela Patykowska. Praca z dziećmi o specjalnych potrzebach była spełnieniem moich marzeń, choć doświadczenie w pracy z takimi dziećmi było miałam niemal zerowe. Rekrutacja przebiegła błyskawicznie. Zostałam pomocą dla nauczyciela. Nie zaświeciła mi się lampka. Naiwnie wzięłam to za dobrą monetę. Zwłaszcza że podczas rozmowy wszystko wyglądało na wspaniale zorganizowane. Chciałam się uczyć i zdobywać doświadczenie mówi Patykowska.

± Wszystkie zajmują się edukacją, ale tylko w USKI część udziałów ma jego siostra, siostra Justyna Równiak – dyrektorka przedszkoli Iskierkowo.

± Pracownice USKI przekazują mi, że Mateusz Równiak również też jest nieobecny, przebywa na urlopie. Do kiedy? Nie wiem, czy jesteśmy upoważnione do przekazywania takiej informacji". A Justyna Równiak? Z nią trzeba najlepiej bezpośrednio (...) Przez przedszkole.

± A.: Przygotowany harmonogram dnia zakładał, że dzieci z samego rana mają swobodną zabawę. Na dzień dobry usłyszałam, żeby nie zostawiać ich samopas, bo nie umieją się bawić. I że trzeba im cały czas organizować czas. coś organizować. Zajęcia? Koniecznie przy stole. To była musztra, praca oparta na strachu, ciągłe wmawianie tym kilkuletnim dzieciom, że za karę będą się uczyć z maluchami, że nie wyjdą z przedszkola, albo że jutro ich nie wpuścimy.

± Aleksandra Duszczyk uzupełnia: Nagminnie stosowane kary, krzyki, przytrzymywanie dzieci są niedopuszczalne i wynikają z niezrozumienia potrzeb rozwojowych dzieci prowadząc do nasilenia się lęku, zachowań problemowych i awersyjnych reakcji u dzieci. Nie są to metody osadzone w naukowym podejściu do pracy z dziećmi w spektrum autyzmu. Z Pani opisu wynika, że działania dorosłych miały tam na celu dyscyplinowanie maluchów i całkowite ich podporzadkowanie dorosłym w negatywnym tego słowa znaczeniu. Tymczasem kluczem do edukacji i terapii jest nawiązanie dobrej i bezpiecznej relacji z dzieckiem dzieckiem, a nie jego zdominowanie.

± „Sekretariat” zapowiedział też, że na ewentualne pytania odpowie po osobistym spotkaniu ze mną. „Po zakończeniu urlopu Pana Prezesa [kiedy miałby się on skończyć, tego wiadomość nie określa — przyp.red.] – przyp. red.] sekretariat skontaktuje się z Panią w celu ustalenia dogodnego terminu spotkania” czytam.