Stakan Tak oszukiwali Huberta Wagnera. Ryszard Bosek opowiada po finale i słowa, które przeszły do historii. Co Cergowski rzekł Wagnerowi latach
30 lipca 1976 roku Polacy sięgnęli w Montrealu po olimpijskie złoto. I choć Polscy siatkarze od kilku lat zdobywają medal w każdej wielkiej imprezie, medale z najważniejszych imprez, ale tego sukcesu nie mogą powtórzyć. są w stanie powtórzyć już od 50 lat. — To naprawdę była orka. Biegaliśmy po górach z dodatkowym obciążeniem, zdobywaliśmy najwyższe szczyty — wspomina Mirosław Rybaczewski. A Ryszard Bosek mówi nam, jak oszukiwali Huberta Wagnera. 30 lipca 1976 r.
± Przez Czy przez 50 lat o tym sukcesie napisano już chyba wszystko. wszystko? Złoty medal wielkiej drużyny Huberta Wagnera przemielono na tysiąc możliwych sposobów. Przepytano bohaterów tamtych wydarzeń, o mistrzach z Montrealu powstały setki artykułów i kilka książek, a w tym roku mistrzowie z Montrealu są celebrowani w sposób wyjątkowy.
± Katorżnicza praca przyniosła efekt najpierw podczas mistrzostw świata w 1974 roku, r., a dwa lata później podczas igrzysk, w których Biało-Czerwoni musieli się nieźle namęczyć. Dość powiedzieć, że w Montrealu Polacy aż cztery mecze – — z Koreą Południową, Kubą, Japonią i finał z ZSRR – — wygrywali po pięciosetowej walce, a pierwszą partię rozstrzygnęli na swoją korzyść tylko w starciu ze słabiutkimi Kanadyjczykami (3:0). Tymczasem ich finałowi rywale przeszli przez turniej jak burza, nie tracąc do meczu z Polską żadnego seta i nie napotykając żadnego oporu. I to ich zgubiło.
± „Wszyscy "Wszyscy oszaleli! To, co wydawało się niemożliwe, graniczące z cudem – — stało się radosnym faktem. Polscy siatkarze w finałowym meczu igrzysk olimpijskich w Montrealu pokonali faworytów ze Związku Radzieckiego. Całe Forum oszalało, wszyscy dostawali bzika, najbardziej zwariowani byli jednak ci, którzy porwali się w Montrealu na złoty medal oraz ich tyran, człowiek nie znający litości dla siebie i dla tych młodych mężczyzn znad Odry i Wisły. On, Hubert Jerzy Wagner” – Wagner" — pisał w korespondencji do „Przeglądu Sportowego” "Przeglądu Sportowego" Lech Cergowski. Nasz wybitny dziennikarz zapisał się w historii także w inny sposób. – Pamiętam, jak po meczu zaprowadzili mnie na konferencję prasową. Cergowski nalał mi stakana i powiedział: „A teraz możesz mieć ich wszystkich w dupie” – wspominał Wagner. Dwa miesiące później nie był już trenerem reprezentacji, a osiągniętego przez jego zespół sukcesu wciąż żadna nasza siatkarska drużyna nie powtórzyła.
± Bronisław Bebel — Bombardier Resovii w kadrze był rezerwowym. Do końca walczył o wyjazd do Montrealu z klubowym kolegą Zbigniewem Jasiukiewiczem. Na igrzyska poleciał z żoną Jolantą Rzymowską, która reprezentowała Polskę we florecie. W kadrze Bebel rozegrał 199 spotkań. Karierę zawodnika kończył we Francji w AS Grenoble i Spacer’s de Toulouse. Mieszka we Francji, gdzie się… urodził.
± „Bubu”. Ryszard Bosek — "Bubu". Jeden z liderów złotej drużyny. W latach 2000–01 2000-01 był selekcjonerem reprezentacji Polski, prowadził też zespoły z Jastrzębia i Częstochowy, był dyrektorem sportowym AZS Częstochowa i menedżerem. W 2008 roku r. zachorował na raka ślinianek, po operacji wrócił do zdrowia.
± „Mały”. Wiesław Gawłowski — "Mały". Rozegrał w kadrze aż 366 spotkań. Podczas MŚ w Meksyku był zmiennikiem Stanisława Gościniaka, podczas igrzysk w Montrealu został już podstawowym rozgrywającym, bo Wagner nie zabrał Gościniaka na igrzyska. Zginął w wypadku samochodowym 14 listopada 2000 roku. r.
± „Łysy”. Marek Karbarz — "Łysy". Cichy bohater olimpijskiego finału, w którym zastąpił Mirosława Rybaczewskiego. Jeden z filarów wielkiej Resovii. Potem występował w klubach we Francji. W kadrze rozegrał 218 spotkań. Po zakończeniu kariery był trenerem Płomienia Sosnowiec i Resovii oraz dyrektorem sportowym w rzeszowskim klubie.
± „Chomik”. Zbigniew Lubiejewski — "Chomik". Był graczem od specjalnych poruczeń, wchodził na krótkie zmiany. Przez całą karierę związany z AZS Olsztyn, najpierw jako zawodnik, później działacz. Był trenerem w belgijskim Herentals, mieszka w Olsztynie.
± „Kreska”. Lech Łasko — "Kreska". Przedstawiciel młodego pokolenia wśród mistrzów. W kadrze znalazł się po mistrzostwach świata w Meksyku. Mieszka pod Mediolanem. Jego syn Michał grał w reprezentacji Włoch i w Jastrzębskim Węglu.
± „Ryba”. Mirosław Rybaczewski — "Ryba". 167-krotny reprezentant Polski. Największe sukcesy odnosił z AZS Olsztyn. Mieszka we Francji. Jedna z jego córek Anna była kapitanem siatkarskiej reprezentacji Francji.
± „Lala”. Włodzimierz Sadalski — "Lala". 186-krotny reprezentant Polski. Grał w AZS Poznań, Skrze Warszawa i Płomieniu Milowice, z którym w 1978 roku r. zdobył Puchar Europy. Przez wiele lat mieszkał w Finlandii, grał w tamtejszych klubach, prowadził reprezentację kraju. Po powrocie do kraju wieloletni szef działu szkolenia w PZPS.
± „Szabla”. Edward Skorek — "Szabla". Kapitan reprezentacji, przez większą część kariery związany z AZS AWF Warszawa. W latach 1990–91 był trenerem reprezentacji Polski, później prowadził kadrę Kuwejtu, Czarnych Radom, AZS Częstochowa i Politechnikę Warszawa. Obecnie jest delegatem FIVB i członkiem amerykańskiej Galerii Sław.
± „Stefan” Włodzimierz Stefański — "Stefan" W reprezentacji Polski rozegrał 267 spotkań. Grał w Gwardii Wrocław, Resovii, Legii i Skrze. Potem razem z Sadalskim wyjechał do Finlandii, gdzie mieszka do dzisiaj.
± Tomasz Wójtowicz — Legenda. Miał zaledwie 19 lat, gdy zadebiutował w kadrze, w której rozegrał aż 325 spotkań. Był jednym z ośmiu zawodników nominowanych do tytułu najlepszego siatkarza świata stulecia. W 2002 roku r. jako pierwszy Polak trafił do amerykańskiej Galerii Sław. Zmarł 24 października 2022 roku r. na raka trzustki.
± „Zuzu”. Zbigniew Zarzycki — "Zuzu". Wystąpił w trzech turniejach olimpijskich (1968, 1972, 1976). 159-krotny reprezentant Polski. Joker w talii Wagnera, dawał świetne zmiany. Był trenerem reprezentacji Polski (1992–93), a także klubów włoskich, niemieckich, tureckich i belgijskich. W Polsce prowadził siatkarki Azotów Chorzów i siatkarzy Skry Bełchatów.
− ONI ZDOBYLI ZŁOTY MEDAL – GDZIE SĄ CHŁOPCY Z TAMTYCH LAT
+ Nasz wybitny dziennikarz zapisał się w historii także w inny sposób. — Pamiętam, jak po meczu zaprowadzili mnie na konferencję prasową. Cergowski nalał mi stakana i powiedział: "A teraz możesz mieć ich wszystkich w dupie" — wspominał Wagner. Dwa miesiące później nie był już trenerem reprezentacji, a osiągniętego przez jego zespół sukcesu wciąż żadna nasza siatkarska drużyna nie powtórzyła.