Pokaz siły reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni w finale Ligi Narodów!
± Polacy, ubiegłoroczni zwycięzcy Ligi Narodów, po raz czwarty wystąpią w finale. Biało-Czerwoni dotychczas sześć razy stawali na podium Ligi Narodów. Dotychczas tych rozgrywek - wywalczyli dwa złote medale (2023, 2025), jedno srebro (2021) i trzy brązowe krążki (2019, 2022, 2024). Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) organizuje te rozgrywki od 2018 roku.
− Słoweńcy długo „nie leżeli” Polakom, trzykrotnie wygrywając z nimi w mistrzostwach Europy - w 2015 r. w ćwierćfinale, w 2017 r. w barażu o ćwierćfinał i w 2019 r. w półfinale. Później lepsi byli jeszcze w półfinale ME w 2021 r., ale ostatnie trzy ważne starcia to zwycięstwa Polaków - w 2023 r. w półfinale mistrzostw Europy i dwukrotnie rok później, najpierw w Łodzi w starciu o miejsce na podium Ligi Narodów, a następnie w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich.
− Ostatnie spotkanie, które odbyło się w czerwcu, wygrali jednak Słoweńcy, triumfując 3:2 w pierwszym turnieju fazy zasadniczej LN w Linyi. Biało-Czerwoni nie grali wówczas w najmocniejszym zestawieniu, które obecne jest już natomiast w Ningbo na turnieju finałowym.
− W sobotnim półfinale siatkarze reprezentacji Polski nie mieli jednak większych problemów z pokonaniem Słoweńców, wygrywając gładko 3:0 (25:16, 25:19, 25:17).
+ Niespełna 80 minut potrzebowali siatkarze reprezentacji Polski, by po raz czwarty w historii zameldować się w finale Ligi Narodów. Słoweńcy, którzy dla Biało-Czerwonych często byli niewygodnym przeciwnikiem, a w czerwcu, fazie zasadniczej rozgrywek, wygrali 3:2, w sobotę stanowili jednak tylko tło dla polskiego zespołu.
+ Do efektownego zwycięstwa poprowadził polskich siatkarzy Wilfredo Leon, który zdobył 16 punktów, z czego aż sześć z zagrywki. To właśnie jego niezwykle mocne serwisy, po których piłka leciała z prędkością ponad 120 km/h, sprawiły mnóstwo problemów przeciwnikom.
+ W pierwszej partii Słoweńcy dość wysoko zawiesili poprzeczkę Polakom, nieźle grali w bloku, a w ataku potrafili omijać ręce rywali. Biało-Czerwoni prowadzili 11:7, ale rywale szybko odrobili straty i po kilku minutach było 14:14. Potem nastąpił prawdziwy pokaz mocy drużyny Nikoli Grbicia, a w pierwszoplanowej roli wystąpił Wilfredo Leon, który dwukrotnie z rzędu odnotował po dwa asy. Rywale nawet, gdy przyjęli zagrywkę, mieli duży kłopot z wyprowadzeniem skutecznej akcji i Polacy na finiszu wygrywali już 23:15, a skończyło się 25:16.
+ W drugiej partii wyrównana walka trwała nieco dłużej, na prawym skrzydle rozkręcał się Bartłomiej Bołądź, ale przewaga Polaków utrzymywała się na poziomie dwóch-trzech punktów. Małe kłopoty w ataku miał Leon, którego Słoweńcy dwukrotnie zablokowali i Biało-Czerwoni prowadzili tylko 18:17. W decydującym momencie skutecznością imponował Bołądź, dwa punkty dołożył Leon, a po „kiwce” Tomasza Fornala przewaga znów była bezpieczna (23:18).
+ Trzeci set toczył się już bez większych emocji, bowiem Biało-Czerwoni już na samym początku wypracowali pięciopunktową przewagę (6:1). Potem spotkanie się wyrównało, ale Polacy zachowywali bezpieczny dystans i mieli pełną kontrolę nad spotkaniem. Rozgrywający Marcin Komenda częściej grał środkiem, a Szymon Jakubiszak i Bartłomiej Lemański starali się nie zawieść swojego kolegi.
+ Słowenia: Uros Planinsić, Nik Mujanovć, Jan Kozamernik, Alen Pajenk, Rok Mozić, Tine Urnaut - Grega Okroglić (libero) – Nejc Najdić, Rok Braćko, Klemen Sen, Luka Marovt, Janz Janez Krzić.
+ Polska: Marcin Komend, Bartłomiej Bołądź, Szymon Jakubiszak, Bartłomiej Lemański, Tomasz Fornal, Wilfredo Leon - Jakub Popiwczak (libero) – Maksymilian Granieczny, Kamil Semeniuk, Artur Szalpuk.