← Interwencja policji w sprawie dzika
OKO.press · ciche edycje po publikacji · oko.press ↗

Broniła dzika Henia, dostała wyrok. "Władze Warszawy liczą na efekt mrożący"

2 zmiany po publikacji w ciągu 79 h 50 min: 15 akapitów zmienionych, 1 usunięty.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (3 zapisy, pierwszy 03.08 o 07:21). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

03.08 07:15 11.08 01:55
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany akapit usunięty

  1. 06.08
    11 akapitów zmienionych · 1 akapit usunięty
    Treść

    ±– W tym procesie będziemy oczywiście dążyć do uniewinnienia Katarzyny. Ale jednocześnie będzie to proces o symboliczną sprawiedliwość dla dzika Henia – mówi mec. Karolina Kuszlewicz. Jej klientka, społeczniczka Katarzyna Trzaskowska, (nazwisko do wiadomości redakcji), dostała wyrok za protestowanie w obronie dzika, którego zabito pod koniec kwietnia na warszawskim Bemowie. Do sądu już trafił sprzeciw wobec wyroku.

    ±Dzik był łagodny, znany mieszkańcom osiedla. Nadali mu imię Henio. Pomieszkiwał w pobliskim lesie, na osiedle przychodził od czasu do czasu. Po policję zadzwonił ksiądz z tutejszej parafii, domagając się uśmiercenia dzika. Przyjechało ponad 20 funkcjonariuszy. Mieszkańcy i społecznicy spontanicznie zebrali się wokół placu zabaw, na którym uwięziono Henia, protestując przeciwko odstrzałowi. Dwa miesiące po śmierci dzika Katarzyna Trzaskowska dostała list polecony, a w nim informację, że została skazana wyrokiem nakazowym za „istotne utrudnianie wykonywania czynności służbowych”.

    ±– To, co się stało w dniu śmierci Henia, to była pokazówka. To nie jest normalne, że kiedy ludzie pokojowo protestują, nie ma krzyków, nie ma nerwów, nie ma wielkiego zbiorowiska, przyjeżdża ponad 20 funkcjonariuszy – mówi Katarzyna Trzaskowska. Katarzyna.

    ±– Pojechałam na miejsce, zastałam tam funkcjonariuszy – relacjonuje Katarzyna Trzaskowska. Katarzyna. – To jest teren przykościelny, obok działa duża parafia i Dom Zakonny Sióstr Michalitek. Henio wszedł na plac zabaw przy Domu Zakonnym, który jest ogrodzony płotem. Ksiądz kazał ten plac zabaw zamknąć i wezwać służby. Miał powiedzieć, że chciałby, żeby „ktoś wreszcie zabił” tego dzika – tak mi relacjonowano – dodaje.

    ±Podkreśla, że na miejscu zebrało się sporo osób, które chciały pomóc, poruszały swoje kontakty. Telefon w biurze Powiatowego Lekarza Weterynarii milczał. Przedstawiciele Lasów Miejskich (miejskiej jednostki, która zajmuje się odstrzałem dzików), którzy przyjechali na miejsce, odsyłali protestujących do biura. W biuro nie odbierało. – Znamy już ten sposób. Zwykle, gdy się dodzwaniamy, biuro odsyła z powrotem do funkcjonariuszy. Błędne koło – mówi Katarzyna Trzaskowska. Katarzyna. Rozmowy z księdzem też nic nie dały. Powiedział, że przecież to „tylko zwykłe zwierzę bez duszy”.

    ±Katarzyna Trzaskowska podeszła do jednego z policjantów i poinformowała go, że mieszkańcy protestują w ramach spontanicznego zgromadzenia.

    ±Katarzyna Trzaskowska relacjonuje, że na miejsce przyjechali kolejni funkcjonariusze, również ci nieumundurowani, w cywilu.

    ±– Grzecznie tłumaczyłam temu panu, że to nie ma żadnego związku, bo my po prostu stoimy. Ale zaczęli nas usuwać, odpychać od placu zabaw, rozciągnęli policyjną taśmę. Powiedziałam zgromadzonym, żeby słuchali policjantów, jeśli nie chcą ryzykować, że będą spisani. Część osób odeszła, ale niektórzy zostali. W tym momencie dostałam informację, że sprawa trafiła już do wiceministra klimatu Mikołaja Dorożały, który rozmawia o możliwych rozwiązaniach z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. Zaczęłam głośno krzyczeć do policjantów, żeby przerwali akcję, bo sprawa doszła tak daleko i trzeba poczekać na decyzję. Ale oni nie przerwali. Wręcz przeciwnie, przyspieszyli swoje działania – mówi Katarzyna Trzaskowska. Katarzyna.

    ±Kilka tygodni po zdarzeniach na Bemowie do Katarzyny Trzaskowskiej przyszła policja. Społeczniczka została poproszona o złożenie zeznań na komisariacie. Opowiedziała, co się stało, ale nikt jej nie poinformował, czy sprawa trafi dalej.

    ±Z wyroku, wydanego przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli, dowiadujemy się, że Katarzyna Trzaskowska "w dniu 24 kwietnia 2026 r. około godziny 16:05 w Warszawie przy ul. Szareckiego 6 nie stosowała się do poleceń określonego zachowania wydawanych na podstawie prawa przez funkcjonariuszy Policji i w ten sposób, że nie opuściła strefy zagrożenia wydzielonej taśmą z napisem Policja – przez co istotnie utrudniała wykonywanie czynności służbowych, tj. o wykroczenie z art. 65a k.w.

    ±Karolina Kuszlewicz, reprezentując Katarzynę Trzaskowską, Katarzynę, złożyła sprzeciw wobec tego wyroku.

    Nikt poza Katarzyną Trzaskowską nie został ukarany za obronę dzika Henia.

  2. Treść

    ±Dzik był łagodny, znany mieszkańcom osiedla. Nadali mu imię Henio. Pomieszkiwał w pobliskim lesie, na osiedle przychodził od czasu do czasu. Po policję zadzwonił ksiądz z tutejszej parafii, domagając się uśmiercenia dzika. Przyjechało ponad 20 funkcjonariuszy. Mieszkańcy i społecznicy spontanicznie zebrali się wokół placu zabaw, na którym uwięziono Henia, protestując przeciwko odstrzałowi. Dwa miesiące po śmierci dzika, dzika Katarzyna Trzaskowska dostała list polecony, a w nim informację, że została skazana wyrokiem nakazowym za „istotne utrudnianie wykonywania czynności służbowych”.

    ±Był 24 kwietnia, kwietnia 2026, piątek, około południa. Katarzyna, która mieszka w Otwocku, akurat jechała do Warszawy. Na grupie messengerowej „Dziki alert”, gdzie społecznicy i miłośnicy zwierząt dzielą się informacjami o interwencjach w sprawie dzików w stolicy, zobaczyła wiadomość, że policja pojawiła się na Bemowie po zgłoszeniu w sprawie Henia.

    ±- Pojechałam na miejsce, zastałam tam funkcjonariuszy – relacjonuje Katarzyna Trzaskowska. – To jest teren przykościelny, obok działa duża parafia i Dom Zakonny Sióstr Michalitek. Henio wszedł na placu plac zabaw przy Domu Zakonnym, który jest ogrodzony płotem. Ksiądz kazał ten plac zabaw zamknąć i wezwać służby. Miał powiedzieć, że chciałby, żeby „ktoś wreszcie zabił” tego dzika – tak mi relacjonowano – dodaje.

    ±Karolina Kuszlewicz zwróciła się do prezydenta Trzaskowskiego: „Jeśli jest Pan w stanie współpracować z lekarzami weterynarii, podającymi środki do uśmiercenia dzików, to z pewnością jest Pan w stanie zorganizować przeprowadzenie zwierzęcia na tereny zieleni bądź jego bezpieczny transport dzika do najbliższego lasu przy udziale lekarza weterynarii”.