← Reakcje Tajów na obecność Rosjan w Phuket
Onet · zmienił nagłówek po publikacji · podroze.onet.pl ↗

Tajowie mają dość "małej Moskwy". "Faworyzują Ukraińców. To mnie obraża"

Rosjanie czują się tam jak w domu. "Mała Moskwa". Mieszkańcy nie są zadowoleni

3 zmiany po publikacji w ciągu 28 h 30 min: nagłówek raz, lead raz, 10 akapitów zmienionych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (4 zapisy, pierwszy 03.08 o 08:20). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

03.08 08:20 04.08 12:50
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 3 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany akapit usunięty

  1. 03.08
    lead · 2 akapity zmienione
    Lead

    Podróżując po Phuket w czerwcu tego roku regularnie słyszę rosyjski i widzę tablice z hasłami pisanymi cyrylicą. Gdy pytam Tajów o Rosjan, którzy licznie przeprowadzili się tu po ataku na Ukrainę w 2022 r., na chwilę milkną. — Dużo ich. Jedni mieli tutaj taki bar, który szybko zamknęli.

    Treść

    ±Wielu z nich nie przyjechało tylko na wakacje. Po wybuchu wojny w Ukrainie część została na dłużej. Wynajęli mieszkania, posłali dzieci do szkół i zaczęli tworzyć własne społeczności. Ze znajomymi Rosjanami, którzy tam mieszkają, Wśród nich są znajomi Polki z Moskwy. Informatorka Onetu skontaktowała się Polka z Moskwy. nimi i skonfrontowała, co usłyszałam o Rosjanach na wyspie.

    ±— Wybrałam Bang Tao, bo [popularne wśród rodaków] Karon i Kata według mnie są bardzo zatłoczone. Jestem raczej introwertykiem, nie lubię, kiedy wokół mnie jest wielu ludzi — opowiada Jana z Sankt Petersburga.

  2. Treść

    ±Wielu z nich nie przyjechało jednak tylko na wakacje. Po wybuchu wojny w Ukrainie część została na dłużej. Wynajęli mieszkania, posłali dzieci do szkół i zaczęli tworzyć własne społeczności. Ze znajomymi Rosjanami, którzy tam mieszkają, skontaktowała się Polka z Moskwy.

    ±Rosjanka nie uważa jednak, uważa, że jej rodacy doświadczają otwartej dyskryminacji — w jej ocenie relacje między Tajami a rosyjskimi imigrantami są znacznie bardziej pragmatyczne.

    ±Jeszcze bardziej od stereotypów irytuje go jednak to, co postrzega jako faworyzowanie Ukraińców. Opowiada historię z salonu fryzjerskiego. Siedział już na fotelu, gdy do środka wszedł Ukrainiec, którego wcześniej widywał w okolicy. — Wiem, że to był Ukrainiec, bo kilka razy słyszałem, jak mówi po ukraińsku.

    ±Gdy Polka z Moskwy pyta Aleksandra, jak rosyjscy emigranci radzą sobie z przelewami, ten od razu odmawia odpowiedzi. Jana jest bardziej rozmowna. Przyznaje, że korzysta z 2Change, międzynarodowego serwisu służącego do wymiany walut i kryptowalut. Szczegółów jednak Mimo to szczegółów nie zdradza.

    ±Zmiana nie oznacza jednak końca rosyjskiej obecności na Phuket. Jana i Aleksander nie są zwykłymi turystami. Oboje korzystają z wiz DTV przeznaczonych dla osób pracujących zdalnie. Dokument jest ważny przez pięć lat i pozwala na wielomiesięczne pobyty w kraju.

    ±Nie wyjechała nawet po rozpoczęciu wojny. Miała nadzieję, że konflikt szybko się zakończy. Z czasem coraz bardziej męczyła ją jednak codzienność życia w Rosji i problemy, które utrudniały jej pracę. — Rok temu zrozumiałam, że mam już dość całej tej sytuacji z wojną, sankcjami i problemami z mobilnym internetem. Pracuję w agencji reklamowej, dlatego prawie 24 godz. na dobę przez siedem dni w tygodniu muszę być online.

    ±Aleksander jest specjalistą IT zatrudnionym przez firmę z Kazachstanu. Najpierw wyjechał do Mińska, później do Batumi w Gruzji. Ostatecznie wygrała jednak Tajlandia. — Nad Morzem Czarnym żyło się całkiem dobrze, jednak kiedy spędziłem urlop na Phuket, postanowiłem, że chcę mieszkać tutaj.

    ±Jak mówią Rosjanie, życie na Phuket nie przypomina jednak taniego azjatyckiego raju. — Powiedziałabym nawet, że jest drogie — przyznaje Jana.