Treść
± Wielu z nich nie przyjechało jednak tylko na wakacje. Po wybuchu wojny w Ukrainie część została na dłużej. Wynajęli mieszkania, posłali dzieci do szkół i zaczęli tworzyć własne społeczności. Ze znajomymi Rosjanami, którzy tam mieszkają, skontaktowała się Polka z Moskwy.
± Rosjanka nie uważa jednak, uważa, że jej rodacy doświadczają otwartej dyskryminacji — w jej ocenie relacje między Tajami a rosyjskimi imigrantami są znacznie bardziej pragmatyczne.
± Jeszcze bardziej od stereotypów irytuje go jednak to, co postrzega jako faworyzowanie Ukraińców. Opowiada historię z salonu fryzjerskiego. Siedział już na fotelu, gdy do środka wszedł Ukrainiec, którego wcześniej widywał w okolicy. — Wiem, że to był Ukrainiec, bo kilka razy słyszałem, jak mówi po ukraińsku.
± Gdy Polka z Moskwy pyta Aleksandra, jak rosyjscy emigranci radzą sobie z przelewami, ten od razu odmawia odpowiedzi. Jana jest bardziej rozmowna. Przyznaje, że korzysta z 2Change, międzynarodowego serwisu służącego do wymiany walut i kryptowalut. Szczegółów jednak Mimo to szczegółów nie zdradza.
± Zmiana nie oznacza jednak końca rosyjskiej obecności na Phuket. Jana i Aleksander nie są zwykłymi turystami. Oboje korzystają z wiz DTV przeznaczonych dla osób pracujących zdalnie. Dokument jest ważny przez pięć lat i pozwala na wielomiesięczne pobyty w kraju.
± Nie wyjechała nawet po rozpoczęciu wojny. Miała nadzieję, że konflikt szybko się zakończy. Z czasem coraz bardziej męczyła ją jednak codzienność życia w Rosji i problemy, które utrudniały jej pracę. — Rok temu zrozumiałam, że mam już dość całej tej sytuacji z wojną, sankcjami i problemami z mobilnym internetem. Pracuję w agencji reklamowej, dlatego prawie 24 godz. na dobę przez siedem dni w tygodniu muszę być online.
± Aleksander jest specjalistą IT zatrudnionym przez firmę z Kazachstanu. Najpierw wyjechał do Mińska, później do Batumi w Gruzji. Ostatecznie wygrała jednak Tajlandia. — Nad Morzem Czarnym żyło się całkiem dobrze, jednak kiedy spędziłem urlop na Phuket, postanowiłem, że chcę mieszkać tutaj.
± Jak mówią Rosjanie, życie na Phuket nie przypomina jednak taniego azjatyckiego raju. — Powiedziałabym nawet, że jest drogie — przyznaje Jana.