To Kacprzyk powiedział pierwszego dnia. Była prezes szpitala zdradza
Była prezes Szpitala Południowego przyznała, że Dawid Kacprzyk szybko dał jej znać o swoich politycznych powiązaniach. - Pierwszego dnia pracy Dawid Kacprzyk powiedział mi, że "pilnuje szpitala w imieniu Rafała... Rafała Trzaskowskiego"....
± - Pierwszego dnia pracy powiedział mi, że "pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego". Najpierw odebrałam to jako żart. Później zobaczyłam, że utrzymywał bliskie relacje z wiceprezydent Warszawy Renatą Kaznowską i innymi urzędnikami stołecznego ratusza, a w internecie pojawiały się zdjęcia wskazujące na jego aktywność polityczną - mówiła. Łukasik opisywała także, że Kacprzyk proponował jej udział w prywatnych kolacjach z Kaznowską oraz prezesem i dyrektorami innych miastowych szpitali. Zapewnia, że nigdy nie brała w nich udziału.
± Dyrektorka została także zapytana o "salonik VIP". - To była sala w części komercyjnej szpitala. W mojej ocenie nie była przez Kacprzyka wykorzystywana jako pomieszczenie dla zaprzyjaźnionych z nim pacjentów. Powód jest bardzo prosty: nie podejmowałby takiego ryzyka. Ten pokój znajdował się na pierwszym piętrze, podczas gdy SOR jest na parterze szpitala. W owym pokoju nie miał podstawowego sprzętu, więc przyjmowanie tam pacjentów byłoby ryzykowne - mówiła. Dodała, że nie widziała tam polityków.
± Łukasik wspomina, że lekarze, w tym m.in. Jędrzejewski, mieli w umowach zapisane ogromne premie. Rozmówczyni Onetu zgłaszała zastrzeżenia do ratusza i w trakcie audytu z urzędu miasta wskazywała na to. Audytorzy w ogóle się do tego nie odnieśli, a sama dyrektorka została wezwana na spotkanie z wiceprezydent Kaznowską i burmistrzem dzielnicy Ursynów Robertem Kempą. Otrzymała polecenie współpracy z dyrektorką medyczną.
+ Łukasik opisywała także, że Kacprzyk proponował jej udział w prywatnych kolacjach z Kaznowską oraz prezesem i dyrektorami innych szpitali. Zapewnia, że nigdy nie brała w nich udziału.
+ Dodała, że nie widziała tam polityków.