Afera w Szpitalu Południowym. Trzaskowski: Funkcja Dawida Kacprzyka formalnie nie istniała
± Władze miasta podają, że część wykrytych nieprawidłowości wynika z wad samego systemu ochrony zdrowia. Jeden z lekarzy zatrudnionych na kontrakcie miał formalnie pracować nieprzerwanie przez 110 godzin. godzin, czyli pięć dni.
± Audyt wykazał także poważne uchybienia po stronie szpitala. Funkcja Prezydent miasta przekazał, że funkcja koordynatora SOR-u, którą pełnił Dawid Kacprzyk, formalnie w ogóle nie istniała.
± Szpital przez 1,5 roku płacił za funkcje, której formalnie nie było w strukturze. Nikt nie spisał, za co dokładnie te pieniądze były wypłacane. Po drugie, stawka szybko rosła – z 230 zł/h na 300 zł/h, a potem na 330 zł/h zł/h, więcej niż zarabiali doświadczeni specjaliści, a mówimy (...) o młodym lekarzu (...), który był na drugim roku specjalizacji – przyznał prezydent Warszawy.
± Ten sam lekarz miał także zawarte ze szpitalem trzy umowy, których zakres w dużej części pokrywał się z obowiązkami lekarza dyżurnego. W praktyce oznaczało to, że placówka wielokrotnie płaciła za wykonywanie tych samych zadań. Co więcej, audyt w szpitalach miejskich ujawnił rozliczanie pracy medyków w dwóch miejscach w tym samym czasie.
+ Trzaskowski podzielił wyniki audytu na trzy grupy: problemy całego systemu ochrony zdrowia, nieprawidłowości w zarządzaniu Szpitalem Południowym oraz sprawy, które wymagają zbadania przez prokuraturę.
+ Audytorzy stwierdzili również wykonywanie świadczeń w innej placówce w tych samych godzinach, w których ten sam lekarz miał opłacony dyżur w szpitalu, czyli kilkakrotnie wypłacane pieniądze – powiedział Trzaskowski.