Śmiertelnie potrącił posła Litewkę. "Żyję z piętnem zabójcy". Kierowca o śmierci Łukasza Litewki zabójcy"
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 4 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Nagłówek
- Nagłówek
Kierowca, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę, mówi"Żyję z piętnem zabójcy". Kierowca otragedii i strachuśmierci Łukasza Litewki - 06.08nagłówek · lead · 1 akapit zmieniony · 1 akapit dopisanyNagłówek
Śmiertelne potrącenie posła Litewki. Opowiedział, jak wygląda jego życieKierowca, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę, mówi o tragedii i strachuLeadMówił, że ciężko sięPrzez wiele miesięcy milczał. Teraz po raz pierwszy opowiada, co pamięta ztym żyje. Ukojenie daje mu modlitwa do św. ojca Pio, patrona spraw trudnych. W głowie ma pełno myśli, nocą dręczą go sny.dnia, w którym zginął poseł Łukasz Litewka. "Otworzyłem oczy, gdy auto było już w rowie" – mówi Sławomir K.(57 l.), kierowca z Sosnowca, który śmiertelnie potrącił posła Łukasza Litewkę, opowiedział swoją historię. Wypadek z 23 kwietnia zmieniłKierowca przyznaje, że nie potrafi wyjaśnić, dlaczego zjechał na przeciwległy pas. Opowiada też, jak wygląda jegożycie.życie po tragedii, o strachu przed więzieniem i o piętnie, z którym, jak twierdzi, będzie żył do końca życia.Treść±
— Otworzyłem oczy, gdy auto było w rowie. Byli jacyś ludzie wokół mnie, byłem strasznie roztrzęsiony, dygotałem cały, nie mogłem wykręcić numeru 112. Z tego wszystkiego telefon mi się zablokował. Ktoś zadzwonił i wezwał służby – powiedział mi Sławomir K.Długorozmawiałzemną.mną rozmawiał. Odniosłam wrażenie, że potrzebował wyrzucić z siebie wszystko, co go dręczy. Mówił bez zadawania pytań, wyrzucał z siebie zdania, jedno po drugim. Adwokat Dariusz Kawalec, jego obrońca, powiedział mi, że dziennikarze żerują na ludzkiej tragedii i biednym człowieku, który stracił pracę i jest ofiarą hejtu. Stanowczo nie zgodził się na oficjalną rozmowę ze Sławomirem K. i jego żoną.+W rozmowie opowiada nie tylko o samym wypadku. Wraca także do dnia, który całkowicie odmienił jego życie, mówi o utracie pracy, lęku przed więzieniem, hejcie i o tym, dlaczego codziennie modli się do św. ojca Pio. Wspomina również słowa, które usłyszała od niego żona tuż po tragedii.
- Treść
±Sławomir K. w rozmowie ze mną ani razu nie wspomniał, że nagabuję go, że dręczę, że nie chce rozmawiać czy nachodzę go. Wręcz przeciwnie, mówił chętnie, czuł się swobodnie. Odniosłam wrażenie, że miał taką potrzebę. Chciał być wysłuchanym. Gdy odwiedziłam dom państwa K., zastałam żonę pana Sławomira.
Miła, serdecznaSprawiała wrażenie miłej, serdecznej iszczera kobieta. Martwiszczerej. Mówiła, że martwi się o męża.±— Szanowałem Łukasza Litewkę. Znałem go, bo kto go nie znał. Moja rodzina na niego głosowała. Dobry człowiek — opowiadał mi Sławomir K. Pytałam o
jegopolityczne ambicje. — To było 29 lat temu, zaraz po ślubie — powiedziała mi pani Magdalena. — Mąż chciał zostać radnym, ale wyleczył się z polityki — mówiła.