Śmiertelne potrącenie posła Litewki. Opowiedział, jak wygląda jego życie
± Sławomir K. w rozmowie ze mną ani razu nie wspomniał, że nagabuję go, że dręczę, że nie chce rozmawiać czy nachodzę go. Wręcz przeciwnie, mówił chętnie, czuł się swobodnie. Odniosłam wrażenie, że miał taką potrzebę. Chciał być wysłuchanym. Gdy odwiedziłam dom państwa K., zastałam żonę pana Sławomira. Miła, serdeczna Sprawiała wrażenie miłej, serdecznej i szczera kobieta. Martwi szczerej. Mówiła, że martwi się o męża.
± — Szanowałem Łukasza Litewkę. Znałem go, bo kto go nie znał. Moja rodzina na niego głosowała. Dobry człowiek — opowiadał mi Sławomir K. Pytałam o jego polityczne ambicje. — To było 29 lat temu, zaraz po ślubie — powiedziała mi pani Magdalena. — Mąż chciał zostać radnym, ale wyleczył się z polityki — mówiła.