← Śmiertelnie potrącił posła Litewkę. "Żyję z piętnem zabójcy"
Fakt · zmienił nagłówek po publikacji · www.fakt.pl ↗

Śmiertelne potrącenie posła Litewki. Opowiedział, jak wygląda jego życie

Śmiertelnie potrącił posła Litewkę. "Żyję z piętnem zabójcy"

4 zmiany po publikacji w ciągu 17 h 20 min: nagłówek 3 razy, lead raz, 3 akapity zmienione, 1 dopisany.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (5 zapisów, pierwszy 05.08 o 19:11). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

05.08 19:11 06.08 12:31
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 4 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany akapit usunięty

  1. 06.08
    nagłówek · lead · 1 akapit zmieniony · 1 akapit dopisany
    Nagłówek

    Śmiertelne potrącenie posła Litewki. Opowiedział, jak wygląda jego życie Kierowca, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę, mówi o tragedii i strachu

    Lead

    Mówił, że ciężko się Przez wiele miesięcy milczał. Teraz po raz pierwszy opowiada, co pamięta z tym żyje. Ukojenie daje mu modlitwa do św. ojca Pio, patrona spraw trudnych. W głowie ma pełno myśli, nocą dręczą go sny. dnia, w którym zginął poseł Łukasz Litewka. "Otworzyłem oczy, gdy auto było już w rowie" – mówi Sławomir K. (57 l.), kierowca z Sosnowca, który śmiertelnie potrącił posła Łukasza Litewkę, opowiedział swoją historię. Wypadek z 23 kwietnia zmienił Kierowca przyznaje, że nie potrafi wyjaśnić, dlaczego zjechał na przeciwległy pas. Opowiada też, jak wygląda jego życie. życie po tragedii, o strachu przed więzieniem i o piętnie, z którym, jak twierdzi, będzie żył do końca życia.

    Treść

    ±— Otworzyłem oczy, gdy auto było w rowie. Byli jacyś ludzie wokół mnie, byłem strasznie roztrzęsiony, dygotałem cały, nie mogłem wykręcić numeru 112. Z tego wszystkiego telefon mi się zablokował. Ktoś zadzwonił i wezwał służby – powiedział mi Sławomir K. Długo rozmawiał ze mną. mną rozmawiał. Odniosłam wrażenie, że potrzebował wyrzucić z siebie wszystko, co go dręczy. Mówił bez zadawania pytań, wyrzucał z siebie zdania, jedno po drugim. Adwokat Dariusz Kawalec, jego obrońca, powiedział mi, że dziennikarze żerują na ludzkiej tragedii i biednym człowieku, który stracił pracę i jest ofiarą hejtu. Stanowczo nie zgodził się na oficjalną rozmowę ze Sławomirem K. i jego żoną.

    +W rozmowie opowiada nie tylko o samym wypadku. Wraca także do dnia, który całkowicie odmienił jego życie, mówi o utracie pracy, lęku przed więzieniem, hejcie i o tym, dlaczego codziennie modli się do św. ojca Pio. Wspomina również słowa, które usłyszała od niego żona tuż po tragedii.

  2. Treść

    ±Sławomir K. w rozmowie ze mną ani razu nie wspomniał, że nagabuję go, że dręczę, że nie chce rozmawiać czy nachodzę go. Wręcz przeciwnie, mówił chętnie, czuł się swobodnie. Odniosłam wrażenie, że miał taką potrzebę. Chciał być wysłuchanym. Gdy odwiedziłam dom państwa K., zastałam żonę pana Sławomira. Miła, serdeczna Sprawiała wrażenie miłej, serdecznej i szczera kobieta. Martwi szczerej. Mówiła, że martwi się o męża.

    ±— Szanowałem Łukasza Litewkę. Znałem go, bo kto go nie znał. Moja rodzina na niego głosowała. Dobry człowiek — opowiadał mi Sławomir K. Pytałam o jego polityczne ambicje. — To było 29 lat temu, zaraz po ślubie — powiedziała mi pani Magdalena. — Mąż chciał zostać radnym, ale wyleczył się z polityki — mówiła.