Dramat na plaży w Ustce. Ośmiolatek zniknął pod wodą
± Świadkowie relacjonowali, że ośmiolatek mógł uderzyć głową o falochron, a potem stracił stracić przytomność i zacząć tonąć. Na plaży rozległy się krzyki i wołanie o pomoc. Nieprzytomnego chłopca wyciągnięto z wody, a przypadkowy turysta rozpoczął reanimację.
± Z ustaleń policjantów wynika, że w chwili zdarzenia nad wodą przebywał 40-letni mężczyzna z trojgiem dzieci. Funkcjonariusze opisują, że mężczyzna miał na moment stracić z pola widzenia 13-latkę i 8-latka, ośmiolatka, gdy zajmował się najmłodszym, 8-miesięcznym ośmiomiesięcznym dzieckiem.
± - W środę, 5 sierpnia, otrzymaliśmy zgłoszenie o zdarzeniu, które miało miejsce w Ustce, a dotyczyło wyciągniętego z wody na brzeg dziecka. Na miejsce skierowany został najbliższy patrol, który wstępnie ustalił, że podczas wypoczynku nad wodą, 40-letni mężczyzna, który miał pod opieką troje dzieci, stracił z pola widzenia 13-latkę i 8-latka ośmiolatka i zajął się najmłodszym 8-miesięcznym ośmiomiesięcznym dzieckiem. Po chwili 13-letnia dziewczynka zaalarmowała, że nie wie wie, gdzie znajduje się jej 8-letni ośmioletni brat. Chłopca miał z wody wyciągnąć przypadkowy turysta i zaczął zacząć go reanimować - powiedział dla "Faktu" st. sierż. Michał Jarząbek z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.