← wróć
WP 1 obserwowana zmiana

"Spowiedź" kierowcy, który potrącił Litewkę. "Chyba stuknąłem faceta"

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

zmiana treści zaobserwowano 05.08 22:00 · kopiuj link do tej zmiany

"Spowiedź" kierowcy, który potrącił Litewkę. "Chyba stuknąłem faceta"

Treść

± "Fakt" rozmawiał zarówno z samym Sławomirem K., jak i jego żoną, Magdaleną. Ta miała sprawiać wrażenie, że bardzo martwi się o męża, zwłaszcza, zwłaszcza że po wypadku stracił pracę. Dziś małżeństwo czeka z niepokojem na nadchodzący proces i każdy krok konsultuje ze swoim adwokatem.

± Według ustaleń prokuratury, prokuratury 23 kwietnia 57-letni Sławomir K. z niewyjaśnionych przyczyn zjechał swoim Mitsubishi na przeciwległy pas ruchu i czołowo zderzył się z jadącym prawidłowo na rowerze posłem Lewicy Łukaszem Litewką. Mimo godzinnej reanimacji, polityk zmarł. 57-latek przyznał się do winy, ale nie umie wyjaśnić, jak doszło do tragedii. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

± O obowiązkach jako sprzątacza ulic, K. mówi, że "oddał się im całym sercem". Pytany zaś o słowa jednego z kolegów, który ocenił po rzekomym incydencie, ocenił, że nie potrafi on prowadzić auta i nie powinien mieć prawa jazdy, pan Sławomir stwierdza, że to "złośliwy człowiek".

± Pan Sławomir ostatecznie stracił pracę i od czterech miesięcy nie może znaleźć nowej. - To jest wkurzające i dołujące - żali się. Jego żona dodaje, że mąż jest wyraźnie nieobecny, bo codziennie drży w obawie o wyrok. - Skażą go choćby na rok, a mąż nie zabiłby muchy. Społeczeństwo będzie domagało się surowego wyroku, mąż na pewno pójdzie do więzienia. Boję się o niego, nawet rok z bandytami, kryminalistami, mąż tego nie przeżyje, będzie nagonka - ocenia.

± Mężczyzna twierdzi, że ukojeniem jest dla niego codzienna modlitwa do Ojca Pio, która stała się porządkiem dnia. Modli się do patrona spraw trudnych za siebie i za Łukasza Litewkę. Teorie o tym, że miałby przygotowywać zamach na polityka, nazywa absurdalnymi.

± - Szanowałem Łukasza Litewkę. Znałem go, bo kto go nie znał. Moja rodzina na niego głosowała. Dobry człowiek - ujawnia. Prawie trzy dekady temu K. sam chciał zostać radnym, ale bezskutecznie. 57-latek skarży się też na to, że po wypadku część znajomych zamilkła. - Żyję z piętnem zabójcy. Tak już zostanie, bardzo tego żałuję, co się stało - zapewnia.

+ Pan Sławomir ostatecznie stracił pracę i od czterech miesięcy nie może znaleźć nowej. - To jest wkurzające i dołujące - żali się.

+ - Szanowałem Łukasza Litewkę. Znałem go, bo kto go nie znał. Moja rodzina na niego głosowała. Dobry człowiek - ujawnia.