Jeden próbował ratować drugiego. Dwaj 13-latkowie utonęli w Wągrowcu.
± Pomoc Śledczy ustalili, że pomoc wezwał trzeci chłopiec, który przebywał z nimi nad jeziorem, ale został na brzegu. To on zadzwonił pod numer alarmowy 112. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, chłopcy mogli przebywać pod wodą przez około 40 minut.
− Okoliczności tragedii wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratora. Funkcjonariusze przesłuchują osoby, które przebywały na plaży w chwili zdarzenia.
− Jak przekazała w rozmowie z TVN24 podkomisarz Malwina Szumann z biura prasowego wągrowieckiej policji, relacje świadków różnią się w szczegółach, jednak są zgodne w jednym z najważniejszych elementów.
− — Według świadków, jeden z chłopców w pewnym momencie zaczął się topić. Ten drugi ruszył mu na ratunek. Niestety, obaj utonęli — wyjaśniła policjantka.
+ Prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu przekazał "Faktowi", że w czwartek, 6 sierpnia, zostało wszczęte śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci dwóch nastolatków.
+ — Ze wstępnych ustaleń wynika, że jeden z nastolatków, którzy przebywali na na dzikiej plaży wszedł do jeziora. Pomimo jego przywoływani, nie cofnął się i zniknął pod jej powierzchnią. Wówczas jeden z kolegów pobiegł go ratować, ale też zniknął pod powierzchnią jeziora. Mimo wyciągnięcia z wody i próby reanimacji, ich życia nie udało się uratować — informuje prok. Wawrzyniak.
+ W poniedziałek, 10 sierpnia, odbędą się sekcje zwłok obu chłopców.